Jesteś tutaj: Home » Kobieta » Kobieta pracująca » Czy kasę kościelną zasilą podatnicy 

Czy kasę kościelną zasilą podatnicy

Hierarchowie liczą na to, że zamiast około 90 mln zł z budżetu państwa, kościelną kasę zasilą wpływy z jednego procenta podatku. Money.pl szacuje, że może to być co najmniej 300 mln zł, a gdyby wszyscy wierzący podatnicy podzielili się podatkiem z Kościołem, to kwota ta urosłaby do astronomicznej wysokości około 750 mln zł. Rząd pomysłu biskupów nie komentuje i szykuje się do likwidacji Funduszu Kościelnego.

Jutro przedstawiciele rządu i episkopatu będą dyskutować o zmianach w Funduszu Kościelnym. Rząd chce go zlikwidować i włączyć księży do powszechnego systemu emerytalnego. Pilotujący projekt minister administracji i cyfryzacji Michał Boni mówi o usamodzielnieniu składek.

- Takie są społeczne oczekiwania i naciski. Demokracja polega na tym, że się słucha takich opinii - podkreśla w rozmowie z Money.pl Stefan Niesiołowski, poseł PO. - Jeżeli one są dość powszechne to spotykamy się i dyskutujemy. Ma to przynieść duże oszczędności. Mimo że niektórzy mówią, że nie ma sensu likwidować Funduszu, bo to niewielkie pieniądze dla państwa, a dla Kościoła ogromne, to dla nas 90 milionów mieć lub nie mieć, to duża różnica - argumentuje.

Z kolei biskupi mówią o przekształceniu i zamianie na nowe rozwiązania, które zastąpiłyby istniejący już od 60 lat Fundusz. Ten bowiem miał być formą rekompensaty za odebrane Kościołowi 155 tys. hektarów ziemi.

Teoretycznie Fundusz miał być zasilany dochodami z, pozostających w rękach państwa, odebranych nieruchomości. Dziś jest to około 90 tys. hektarów. W praktyce wysokość wpływów do Funduszu to efekt decyzji politycznej.

W ubiegłym roku Fundusz dostał z budżetu 89 mln zł. Autorzy przygotowanego przez Katolicką Agencję Informacyjną raportu Finanse Kościoła katolickiego w Polsce przekonują, że Kościół powinien dostawać więcej. Przyjmując średni dochód z tzw. hektara przeliczeniowego w 2010 r. (2278 zł), budżet Funduszu Kościelnego powinien wynosić obecnie nie 89 mln zł, ale około 200 mln zł rocznie - czytamy w opracowaniu.

Na co Kościół wydaje pieniądze z Funduszu? Od kilku lat wszystko idzie na składki emerytalne, rentowe i wypadkowe 23 tysięcy księży. To oznacza, że państwo finansuje ubezpieczenia społeczne około 40 proc. katolickich duchownych. W sumie jest ich 52,5 tys. Co z pozostałymi? Sami opłacają swoje składki, bo są zatrudnieni na podstawie umów o pracę, np. jako: katecheci, wykładowcy, kapelani wojskowi, więzienni czy szpitalni.

 

Źródło: Katolicka Agencja Informacyjna

Składki z Funduszu są opłacane od płacy minimalnej, która w tej chwili wynosi 1500 zł. Skutek jest taki, że emerytury duchownych są zdecydowanie niższe od średniej emerytury wypłacanej przez ZUS. Ksiądz-emeryt dostaje średnio 1050 zł. Przeciętne świadczenie świeckiego emeryta to około 1800 zł.

FINANSOWANE Z FUNDUSZU KOŚCIELNEGO SKŁADKI DUCHOWNYCH DO ZUS

 
Ubezpieczenia społeczne procent pensji minimalnej
20 proc. płaci ksiądz80 proc. płaci Fundusz KościelnyRazem

ubezpieczenie obowiązkowe emerytalne 19,52 58,56 zł 234,24 zł 292,80 zł
ubezpieczenie obowiązkowe rentowe 8 24 zł 96 zł 120 zł
ubezpieczenie
0bowiązkowe
wypadkowe 1,67 5,01 zł 20,04 zł 25,05 zł
Razem     87,57 zł 350, 28 zł 437,85 zł
ubezpieczenie
dobrowolne
chorobowe 2,45 36,75 zł   36,75 zł
Ubezpieczenie zdrowotne     100 proc. płaci ksiądz    
ubezpieczenie
obowiązkowe
zdrowotne 9 135 zł   135 zł

Źródło: Katolicja Agencja Informacyjna, od podatku odlicza się 7,75 proc. podstawy wymiaru składki na ubezpieczenie zdrowotne tj. 116,25 zł

Kościół już postawił krzyżyk na Funduszu?

Z wypowiedzi hierarchów kościelnych wynika, że Kościół nie będzie bronił Funduszu jak niepodległości. Jednak likwidacja bez jakiejkolwiek rekompensaty zapewne doprowadziłaby do najpoważniejszego od lat kryzysu na linii rząd-Kościół.

Kościół ma swój pomysł na to, jak zastąpić nie przystający do obecnych realiów Fundusz. To mechanizm, dzięki któremu każdy podatnik dobrowolnie decydowałby o przekazaniu jednego procenta swojego podatku na rzecz wskazanego Kościoła lub związku wyznaniowego.

To rozwiązanie analogiczne do tego, jakie dziś funkcjonuje w przypadku organizacji pożytku publicznego.

Każdy podatnik może wskazać organizację, którą chce wesprzeć. Kościół chce, by płacący podatki mogli decydować o losie kolejnego, jednego procenta.

- Chodzi o pryncypia. O to, czy Kościół jest przydatny społeczeństwu czy też nie. Wiele krajów uznaje, że jest. Bo instytucje kościelne swoją pracą edukacyjną i charytatywną wyręcza państwo w jego funkcjach. Można więc tym instytucjom pomóc przeznaczając jeden procent podatku. Tak, jak dziś można to zrobić dla Caritasu - przekonywał przed rozpoczęciem spotkania Komisji Episkopatu Polski, jej rzecznik ks. Józef Kloch.

Hierarchowie tego głośno nie mówią. Ale z szacunków Money.pl wynika, że Kościół mógłby zyskać co najmniej trzy razy tyle co dostaje dziś z Funduszu Kościelnego.

Z ostatnich dostępnych danych z rozliczenia PIT za 2010 rok wynika, że z 1 proc. podatku Polacy przekazali organizacjom charytatywnym ponad 400 mln zł. Podatkiem podzieliło się 10 mln - czyli 38 proc. ze wszystkich podatników, każdy z nich przekazał średnio 39 zł.

 

Źródło: Money.pl

Gdyby na odpis zdecydowała się połowa regularnie uczęszczających na msze - czyli około siedmiu milionów Polaków - to na konto Kościoła wpłynęłoby około 300 mln zł. Ponad trzy razy tyle, ile Kościół dostaje teraz z Funduszu Kościelnego. Gdyby na odpis zdecydowali się wszyscy wierzący podatnicy - według badań deklaruje to około 95 proc. Polaków - to Kościół mógłby liczyć na astronomiczną kwotę 750 mln zł.

Taki pomysł ostro krytykuje profesor Joanna Senyszyn. - Trzeba po prostu zlikwidować Fundusz i w zamian nic nie dawać. Potraktować to jako początek likwidacji innych przywilejów Kościoła. W kolejnych etapach powinno się usunąć wszystkie zwolnienia podatkowe, bo przecież przez długi czas przedmiotami kultu w Kościele katolickim były samochody, wódka i papierosy i z tej racji kler sprowadzał je bez cła – mówi znana z antyklerykalnych poglądów eurodeputowana SLD i dodaje, że rząd gra pod publiczkę, ale tak, by jednocześnie nie drażnić hierarchów.

- 89 milionów złotych, które idą na Fundusz Kościelny to jest kropla w morzu. Donald Tusk postanowił udawać, że chce z Polski zrobić Państwo świeckie i akurat wybrał Fundusz Kościelny, który przecież jest niski, w porównaniu z szacowanymi na 7 miliardów złotych wydatkami budżetowymi na Kościół. Także, czy on będzie zlikwidowany, czy zostanie, to ma bardziej znaczenie moralne i ideowe niż finansowe - podkreśla profesor Senyszyn.

Zupełnie inny pogląd na tę sprawę ma posłanka PiS Anna Sobecka. - Dodatkowy jeden procent to na pewno jest jakieś wyjście z sytuacji, bo trzeba pamiętać o tym, że ogromną krzywdę zrobiłoby się misjonarzom. Jednak należy pamiętać o tym, że tego funduszu nie wolno nawet modernizować bez strony kościelnej. Ostatnio rządzący chcą wszystko załatwiać po swojemu, nie licząc się ze zdaniem opinii publicznej i stron zainteresowanych. To na pewno jest bardzo bolesne dla ludzi - twierdzi była spikerka Radia Maryja.

- Ciągle się zastanawiam, gdzie jest źródło tych wszystkich pomysłów. Skąd się bierze ta wrogość? Można się w spokoju zastanowić nad modernizacją Funduszu, ale tylko i wyłącznie z uwzględnieniem zdania drugiej strony. Księża biskupi na pewno znajdą pomysł na to, jak to zrobić. Tylko trzeba wszystko gruntownie przeanalizować i przekonać stronę rządzącą. Póki co pomysł z likwidacją jest radykalny, nie do przyjęcia i bardzo krzywdzący - podsumowuje posłanka PiS.

Będzie drugi Budapeszt nad Wisłą?

Kilka miesięcy temu minister finansów Jacek Rostowski mówił, że wprowadzenie takiego rozwiązania nie jest możliwe. - Do Ministerstwa Finansów nie wpłynęły żadne propozycje dotyczące likwidacji Funduszu Kościelnego i zastąpienie go możliwością dobrowolnego przekazania 1 proc. z PIT na rzecz wybranego Kościoła lub związku wyznaniowego, co uniemożliwia ustosunkowanie się do takiej propozycji - komentuje Wiesława Dróżdż, rzecznik prasowy administracji podatkowej.

- Biskupi wyrazili chęć modernizowania Funduszu, ale co do propozycji jednego procenta - to przecież ogromna suma. Minister finansów już powiedział, że nie ma mowy, żeby się na to zgodzić - dodaje Niesiołowski. 

Mimo tego episkopat nie rezygnuje z forsowania swojego pomysłu. - W krajach Unii Europejskiej są rozwiązania nowocześniejsze niż Fundusz Kościelny. Węgry rozwiązały sprawę finansowania kościoła właśnie przez dodatkowy jeden procent z podatku - wskazuje ks. Kloch. Podobny model funkcjonuje także we Włoszech. W tym ostatnim kraju obywatele mogą przeznaczyć na rzecz Kościoła 0,08 proc. podatku. Hiszpanie mogą przekazać 0,5 proc. podatku. Najwięcej bo nawet 3 proc. mogą oddać Kościołowi Holendrzy.

Jakie jeszcze rozwiązanie funkcjonują w krajach UE? W Niemczech wierni deklarują w zeznaniach podatkowych przynależność do danego wyznania. W efekcie z wynoszącego od 8 do 9 proc. - w zależności od landu - podatku kościelnego, czyli Kirchensteuer, Kościół katolicki dostaje około 4,7 mld euro.

Sposób finansowania kościołów w wybranych krajach UE

 
Podatek kościelny (stawka)
Dobrowolny odpis z podatku dochodowego obywatela na kościół (stawka) Brak podatku kościelnego - państwo dotuje kościoły Rozdział majątku państwa i kościoła - wsparcie w kościoła w ograniczonym zakresie
Austria
(1,1 proc.)
Hiszpania (0,5239 proc.) Belgia Francja
Dania
(do 1,5 proc.)
Holandia (1-3 proc.)
Czechy Irlandia
Finlandia
(1-2 proc.)
Węgry (1 proc.)
Grecja Portugalia
Niemcy
(8-9 proc.)
Włochy (0,8 proc.) Luksemburg
Szwajcaria (do 2,3 proc.)
Słowacja
Szwecja
(do 2 proc.)



 

Źródło: Money.pl

Podatek kościelny funkcjonuje też w: Austrii, Szwajcarii i krajach skandynawskich, gdzie finansowane są z niego narodowe kościoły protestanckie. Zdarzają się modele łączone - jak w Danii - gdzie oprócz pieniędzy z podatku wiernych, kościół może liczyć na państwową dotację. Są też i kraje, w których budżet państwa dotuje kościoły. Tak jest m.in. w: Belgii, Czechach, Grecji, Luksemburgu i na Słowacji.

Autor: Maciej Miskiewicz, Money.pl

---