Jesteś tutaj: Home » Kultura » Publicystyka » Historia świąt - skąd się wzięły święta, uwag kilka 

Historia świąt - skąd się wzięły święta, uwag kilka



























Święta – idą , już są blisko, nadchodzą – najpiękniejszy dzień w roku, pełen ciepła i miłości rodzinnej, pełen oczekiwań i radości. Dla jednych jest to głębokie mistyczne przeżycie, dla drugich radość bliskiego spotkania z rodziną. Niniejszy artykuł nie jest napisany po to aby podważać zasady wiary i nie po to by pokazać racjonalistyczny system świata, napisany został aby ukazać głębię tego święta i przestrzeń czasową wiążącą nas z wiekami historii. Ale także przekształceniom jakim podlegają nasze wyobrażenia i nasz stosunek do wszystkiego co nas otacza tak w sferze materialnej jak i sferze duchowej. Religia jest sprawą prywatną każdego człowieka i jego wiara zależy głównie od niego samego, postulaty jakie są zgłoszone w artykule nie odnoszą się do wiary i nie podważają jej , pozwalają raczej zobaczyć ją w nieco szerszym kontekście.

Tradycje i dawne zwyczaje zawsze miały albo oficjalny albo ukryty wpływ na wszelkie uroczystości i nie inaczej jest w wypadku Bożego Narodzenia. Postać i opowieści o świętym Mikołaju to współczesny przykład wymieszania podań ludowych z tradycją chrześcijańska i z popularnym świętem. Wprawdzie zwyczaje bożonarodzeniowe odwołują się do tradycji biblijnej, w rzeczywistości jednak większość z nich swymi korzeniami sięga pogaństwa.

Taka na ten przykład choinka.

W dziele „The New Encyclopedia Britannica” czytamy: „Czczenie drzew, powszechne wśród pogańskich mieszkańców Europy, zachowało się po ich przejściu na chrystianizm w postaci skandynawskich zwyczajów, polegających na dekorowaniu domu i stodoły zielonymi gałązkami na Nowy Rok w celu odstraszenia złych mocy oraz na przygotowywaniu drzewka dla ptaków i zwierząt w celu ich przebłagania”.

Inną tradycją bożonarodzeniową jest robienie wieńców z ostrokrzewu lub innych zielonych gałązek. I ona bierze początek z religii pogańskich. Starożytni Rzymianie gałęziami ostrokrzewu ozdabiali świątynie podczas Saturnaliów — siedmiodniowego święta, obchodzonego w środku zimy, ku czci Saturna, boga rolnictwa, uroczystość ta, była znana szczególnie z rozwiązłości, w końcu świętowano płodność przyrody. Zaś zwyczaj całowania się pod gałązką jemioły może się wydać dość romantyczny, ale jego korzenie sięgają także zamierzchłej przeszłości.


Druidzi wierzyli w magiczną moc jemioły, i używali jej do ochrony przed demonami, zaklęciami i innymi złymi mocami. I zrodził się przesąd, że pocałunek pod jemiołą wróży małżeństwo.

To tylko niektóre transpozycje kulturowe pomiędzy chrześcijaństwem a wcześniejszą tradycją. Natomiast jak doszło do pełnej ich integracji i rozprzestrzenieniu się na świat - opowiem poniżej.

Dla milionów ludzi związanych z kulturą chrześcijańską, Święta Bożego Narodzenia są duchowym doznaniem i okresem wielkiej rodzinnej radości, obfitych posiłków oraz wysyłania życzeń.

150 lat temu wyglądało to jednak nieco inaczej. Boże Narodzenie - było okresem gargantuicznych pijatyk, podczas którego chwilowo odstępowano od przyjętych społecznie norm postępowania i pogrążano się w nieokiełznanych hulankach, swoistym grudniowym karnawale.

A skąd się wzięła data 25 grudnia jako czas narodzin Jezusa Chrystusa ? Ponieważ data narodzin Jezusa Chrystusa budziła od początku wiele kontrowersji a Nowy Testament nie podaje żadnych na ten temat informacji.

W III wieku grupa egipskich teologów wyznaczyła dzień 20 maja jako dzień narodzin Chrystusa, inni opowiadali się za wcześniejszą datą, proponowano 28 marca albo 19 kwietnia.

Do XVIII wieku narodziny Jezusa były już naukowo udowodnione i przewidziane praktycznie co  miesiąc.

Więc skąd się wzięła data 25 grudnia?

 

Jedną z przesłanek jest tradycja niejako solarna, wiążąca najważniejsze wierzenia świata i ich główne bóstwa z symbolicznym narodzeniem słońca - w legendach przedchrześcijańskich narodziny bogów i bohaterów miały miejsce w grotach, podziemiach lub jakiejś stajni. W nieprzeniknionym mroku grot i pieczar, z matki-dziewicy w grudniową noc rodzili się nieżyjący już od setek a nawet tysięcy lat bogowie: Adonis, Budda, Dionizos, Hermes, Kriszna, słoneczny Mitra i `płomienny" Agni (Agnu), Perseusz, Zeus kreteński, Manu   wielki prawodawca i Oksus-Zbawiciel, Egipski Horus narodził się w `stajence" i leżał w „żłobie” - świętej krowy czyli Izydy. Miejsca ich narodzin wskazywały gwiazdy, a nowonarodzeni bogowie, musieli być ukrywani przez swych rodziców przed grożącym im niebezpieczeństwem ze strony władców. 

 

W Encyklopedii Brytanika „The New Ecyclopedia Britannica” zapisano- „Najprawdopodobniej chrześcijanie z pierwszych wieków chcieli, by ów dzień zbiegł się z rzymskim świętem ku czci „narodzin słońca niezwyciężonego”.

Ale ciekawe, dla czego chrześcijanie przyjęli, datę, która była ważna dla ich prześladowców?

 

Pierwszą odpowiedzią jest wchłonięcie przez szerokie rzesze nowych wiernych - chrześcijaństwa i tego, co stanowiło o pierwotnym obrazie ich religii. Nowi ludzie, którzy zostali chrześcijanami w związku z nawróceniem się Konstatyna zalali swoimi zwyczajami i tradycjami stary obraz chrześcijaństwa. W rzeczywistości jedynym świętem, które nakazano obchodzić chrześcijanom, jest Wieczerza Pańska. Ale dawnym chrześcijanom zarzucano brak kultury ze względu na to, że nie chcieli brać udziału w żadnych świętach państwowych. Więc wraz z nowymi chrześcijanami zaczęto przejmować dawne święta i w niedługim czasie zaczęli obchodzić ilość świąt nie mniej niż dawne pogańskie państwo a najważniejszym z nich było Boże Narodzenie. I tak święto to ruszyło wraz z chrześcijaństwem na podbój europy. Oczywiście przy pełnej akceptacji kościoła który na synodzie w Tours w 567 praktycznie je uznał ogłaszając iż "dwanaście dni od Bożego Narodzenia do Trzech Króli jest okresem świętym i uroczystym” Natomiast prosty lud bez jakichś specjalnych hamulców mieszał nowe święto z starą tradycją święta plonów, bez umiaru swawoląc, pijąc, jedząc i bawiąc się do upadłego. W 601 roku Grzegorz I papież pisał - by „nie rugować takich pradawnych świąt pogańskich, lecz dostosowywać je do obrzędów Kościoła, zmieniając jedynie powód ich obchodzenia z pogańskiego na chrześcijański”, widać ówcześni papieże byli rozsądniejsi od współczesnych księży.


Jednak w wiekach średnich zaczęto piętnować te nieprzystojne bożonarodzeniowe zabawy, celowali w tym głównie reformatorzy wszelkiej maści strasząc lud piekłem. Ale pogańskie zwyczaje już tak głęboko wrosły w święto, że nie sposób było ich oddzielić i ludzie dalej bawili się jak uważali za stosowne, nie stresując się zbytnio, zionącymi jadem i ogniem piekielnym kaznodziejami.

Mimo iż Europa bawiła się dalej wesoło to jednak w koloniach gdzie dominowali surowi i purytańscy reformatorzy, Boże narodzenie zostało zakazane jako święto pogańskie, świat dziwny jest i pełen niespodzianek.

Gdy zakaz został zniesiony, uroczystości rozprzestrzeniły się błyskawicznie, a zwłaszcza na terenie ówczesnej  Nowej Anglii. Już wtedy istniał zwyczaj wymuszania przez kolędników od gospodarza drobnych datków, lub poczęstunku pod groźbą zemsty w formie czasem wręcz bardzo wymyślnych i dotkliwych żartów. Czasy były inne a ludzie troszkę bardziej drapieżni, w każdym razie pierwsze oddziały profesjonalnej policji w Nowym Jorku powstały, aby chronić obywateli bogatych przed zamieszkami bożonarodzeniowymi jakie co roku miały miejsce, a do największych do jakich doszło na Boże Narodzenie należały te w 1827 roku.

W dziewiętnastym wieku rewolucja przemysłowa, stworzyła nowe miejsca pracy, oraz dała możliwość masowego przemieszczania się ludzi, wpłynęło to w zdecydowany sposób na obchodzenie tego święta. Ludzie dokonali samoistnie niewielkiej korekty i z dzikich, karnawałowych hulanek zaczęli wydobywać elementy, które miały charakter rodzinny eksponując je jako ich pierwszoplanową rolę. Święto to zaczęło spełniać ważną rolę integracyjną dla kościoła i dla rodziny. Choinka i wzajemne obdarowywanie się prezentami a także akcje dobroczynne tworzyły atmosferę obrony wartości rodzinnych wobec trudnych problemów współczesnego ludziom świata.

No dobrze, ale przecież wydarzenia opisywane w trakcie pojawienia się Jezusa na ziemi miały miejsce w otoczeniu raczej kamienno – pustynnym że o malowniczości bliskiego wschodu nie wspomnę. A święty Mikołaj na pewno w życiu nie widział nigdy żadnego renifera nie mówiąc już o siedmiu . Skąd więc się wzięła ta cała otoczka, którą obecnie mamy jako naszą głęboką pokoleniową tradycję, naszą wizję tegoż święta. Skąd wziął się radosny obraz współczesnych świąt i Mikołaja.

W Anglii to Father Christmas. W Stanach Santa Claus. Dla Rosjan Dziadek Mróz, a dla Polaków święty Mikołaj.

Ten wesoły staruszek, albo przerośnięty krasnoludek, jak kto woli, z wielkim brzuchem i śnieżnobiałą brodą stanowi symbol Bożego Narodzenia. Ale przecież wiadomo, że święty Mikołaj jest postacią mityczną i  jednocześnie realną, która wywodzi się z opowieści o żyjącym w IV wieku biskupie Miry, która zaś leży w dzisiejszej Turcji i doprawdy miał mało szans żeby zobaczyć śnieg lub spotkać w swoim życiu renifera. Na pewno też nie biegał w czerwonych szatkach krasnoludka, tylko jako biskup miał na głowie tiarę biskupią, a na sobie szaty w stylu kościoła wschodniego, podpierał się także pastorałem, który był oznaką piastowanej przez siebie władzy. I tak też go przedstawiano na pierwszych konterfektach nie licząc ikon z jego podobizną, kiedy w połowie XIII wieku w niektórych krajach powstał zwyczaj obdarowywania się w dzień święta tego świętego zwanego cudotwórcą, czyli 6 grudnia. Dawano prezenty zwłaszcza dzieciom. W Polsce zwyczaj ten rozpowszechnił się dopiero w pierwszej połowie XVIII wieku. Podkładano dzieciom prezenty w nocy, mówiąc, że to dar św. Mikołaja. W różnych krajach w tradycji ludowej łączono jednak postać świętego z miejscowymi legendami: w Skandynawii z Gnomami, w Rosji z Dziadem Mrozem, we Włoszech z Dobrą Czarodziejką i tak dalej.


Ważne, że w Holandii został patronem Amsterdamu i jego kult był tam niezwykle mocny, co najmniej tak jak w starej Rosji, której także jest patronem. I tam tez przedstawiano go zgodnie z tradycją jako starego człowieka w szatach biskupa, jeżdżącego na ośle. Ale od XVI wieku zaczęło się cos zmieniać i przypływał statkiem, jeździł na białym koniu. Grzecznym dzieciom rozdawał prezenty, a niegrzecznym rózgi. Nikt się jednak za niego nie przebierał. Mikołaja otaczano szacunkiem i był raczej srogi wzbudzając lęk wśród dzieci.

Tymczasem w Ameryce Północnej coraz bardziej się rozbudowywały kolonie. Różne narody zakładały tam swoje miasta - Anglicy, Francuzi, Hiszpanie, ważne jednak dla naszej opowieści jest to, że w 1624 na wyspie Manhattan założyli swoje miasto Holendrzy. Kiedy czterdzieści lat później Anglicy podbili wyspę przemianowali to miejsce na Nowy Jork. Ale Holendrzy tam pozostali i co roku 6 grudnia w imieniu Sinter Klaasa obdarowywali się prezentami, niepotrafiący tego prawidłowo wymówić Anglicy wymawiali jego nazwę jako Santa Claus i przejęli tę tradycję. Kiedy W 1809 roku opisano ten zwyczaj święty już nie miał biskupich szat i poruszał się na pegazie rumaku ze skrzydłami, aby odwiedzać domy Holendrów w a książce nazwano tę postać Santa Claus i tak już się utrwaliła.

23 grudnia 1823 roku w nowojorskim dzienniku ukazał się poemat pt. „Relacja z wizyty św. Mikoła­ja". Wtedy nie podpisany, ale autorem jego był profesor biblistyki z Nowego Jorku. W poemacie tym pierwszy raz pojawia się wizja Mikołaja jako dużego wesołego Gnoma z skandynawskich legend z dużym brzuchem i białą brodą. Clement Clark Morowe dodał mu również sanie i zaprzęg reniferów, on też przysłał go nie 6 grudnia, ale właśnie na wigilię.


Nowa postać zyskała swoje wyobrażenie dzięki znanemu rysownikowi amerykańskiemu Thomasowi Nasta w latach 1860 – 1880 publikującemu w nowojorskim czasopiśmie „Harper’s”. To on ubrał go również w czerwony strój a siedzibę ustalił na biegunie północny. I tak zgodnie z ruchem okrężnym wraz z pierwszą i druga wojną światowa św. Mikołaj wrócił do starej Europy w nowym przebraniu doszlifowanym już w XX wieku przez Coca – Colę. W latach trzydziestych wymyślono również imiona jego reniferów i ustalono ich liczbę na siedem. W tym czasie również zaczęto przebierać pracowników sklepów za tę postać, oraz dodano różne szczegóły jak wlatywanie przez komin.


Postać świętego na stałe wrosła w tradycję Bożego Narodzenia i wraz z pochodzącą z Niemiec choinką, reklamowymi amerykańskimi christmasami i niemiecką kolędą „stille nacht” ( Cicha noc) oraz karpiem po żydowsku stała się obrazem naszych polskich tradycją uświeconych świąt - ale to już inna opowieść.

Więc wszystkim Państwu życzę Wesołych Świąt – które wprost pasjami uwielbiam i wiedza o nich zupełnie mi nie przeszkadza, w niczym- czego i Państwu życzę.

Leonard Jaszczuk


 




---