Jesteś tutaj: Home » Kobieta » Kobieta pracująca » Jak zareaguje GPW? - prognozy specjoalistów 

Jak zareaguje GPW? - prognozy specjoalistów

Umieszczenie 15 państw strefy euro (w tym Francji i Niemiec) na liście obserwacyjnej z możliwością obniżenia ich ratingów przez agencję Standard&Poor's to nie najlepszy prognostyk przed rozpoczęciem notowań w Europie. Reakcją wcale nie muszą być jednak gwałtowne spadki. Wcześniejsze doniesienia na ten temat schłodziły zapędy kupujących, jednak nie spowodowały mocnej wyprzedaży na Wall Street - pisze Paweł Zawadzki, analityk portalu Money.pl.

Mimo że po poniedziałkowym spotkaniu z ust Angeli Merkel, czy Nicolasa Sarkozy'ego ponownie nie padło zbyt wiele konkretów, to zapewnienie o porozumieniu niemiecko-francuskim wystarczyło, aby utrzymać wzrosty w Warszawie i na większości giełd Starego Kontynentu. Było także paliwem dla kupujących akcje na amerykańskich giełdach.

Na Wall Street wystarczyło go jednak tylko na pierwszą część sesji. Ostatnie godziny notowań to sukcesywnie rosnąca przewaga inwestorów pozbywających się akcji. Choć główne indeksy nowojorskich giełd pierwszą w tym tygodniu sesję również zakończyły wyraźnie nad kreską, to finalne wzrosty były sporo mniejsze niż w najlepszym dla kupujących momencie.


Inwestorów handlujących na Wall Street nie przestraszyły słabsze od oczekiwań analityków dane obrazujące aktywność gospodarczą w amerykańskich usługach (ISM Non-Manufacturing PMI), czy o zamówieniach w przemyśle. Z pomocą graczom liczącym na spadki kursów akcji przyszły ponownie doniesienia dotyczące działań agencji ratingowych, a konkretniej potencjalnych decyzji jednej z nich - Standard&Poor's.

Według źródeł zbliżonych do agencji, na które powoływał się Bloomberg, miała ona pogrozić obniżeniem ratingów Niemiec, czy Francji (ich wiarygodność kredytowa znajduje się obecnie na najwyższym poziomie AAA), jeśli pogłębi się kryzys zadłużenia. Na listę obserwacyjną z możliwością obniżenia ratingów miały trafić wszystkie kraje członkowskie strefy euro. Po zamknięciu sesji za Oceanem spekulacje zostały potwierdzone - S&P umieściła na liście obserwacyjnej 15 krajów strefy euro. Już wcześniej znajdował się na niej Cypr. Pominięta została natomiast Grecja, której wiarygodność kredytowa znajduje się na śmieciowym poziomie CC.

Nie najlepsze sygnały niosą także wykresy. S&P500 nie zdołał uporać się z poziomem 1.260 pkt, a DJIA z okolicami 12.150 punktów. Bezskuteczną próbę ataku na linię 2.300 pkt przeprowadził natomiast warszawski WIG20. Niepokoić może także skala obrotów, które w przypadku 20 największych spółek GPW, mimo całkiem przyzwoitego wzrostu indeksu, ledwie przekroczyły 400 mln złotych. Drogę w kierunku sierpniowych szczytów otworzy indeksowi największych spółek dopiero pokonanie obszaru 2.300-2.320 punktów.

Z jednej strony, coraz mocniej zaciskająca się pętla zadłużenia i coraz odważniej działające agencje ratingowe mogą zmusić europejskich polityków do podjęcia zdecydowanych i konkretnych działań, co powinny dyskontować kursy akcji i giełdowych indeksów. Z drugiej, do zakończenia czwartkowo-piątkowego szczytu przywódców Unii Europejskiej o nastrojach graczy decydowały będą przede wszystkim medialne doniesienia, plotki, czy spekulacje. Te z kolei wcale nie muszą być korzystne dla giełdowych byków. Wzrosty w grudniu wciąż są jak najbardziej możliwe, jednak


źródło: Money.pl

---