Jesteś tutaj: Home » Kultura » Felietony » Justyna Karolak "Dzień Matki – już za chwilę" 

Justyna Karolak "Dzień Matki – już za chwilę"



 

 
 
Już za chwilę – 26 maja, a wraz z nim – jedno z najcieplejszych, najmilej się kojarzących świąt. Mowa oczywiście o Dniu Matki.
 

 
 
Większość ludzi podchodzi do tego święta niezwykle pozytywnie. Samo hasło „Dzień Matki” wywołuje w umysłach radość i sprawia, że uśmiechamy się z sympatią do swoich myśli. Dlatego, że matka – to szczególna istota dla każdego człowieka. Niezależnie od tego, czy jesteśmy synami, czy córkami, mama jest w sposób naturalny – szczególną osobą dla większości z nas. Dlatego o święcie mamy – przypominamy sobie odpowiednio wcześniej, starając się obmyślić wspaniałą niespodziankę dla niej, zaskoczyć ją ciekawym podarunkiem albo zapewnić o swej miłości, jeśli w skali roku zabrakło na to czasu bądź stosownej chwili. Czasami chcemy wyznać swoim mamom wdzięczność za trud i serce, włożone w nasze wychowanie. A czasami chcemy okazać mamie zwyczajny, szczery szacunek – jako dla rodzicielki.  
 

 
Mamy są rozmaite, ale ich święto – w całym kraju pozostaje jednakowo popularne, pamiętane i respektowane. Choć w dorosłym życiu, kiedy nie jesteśmy już małymi dziećmi, nasze kontakty z mamami nie zawsze są prostolinijne i w całości przyjemne. Różnimy się w podejściu do życia i często mierzymy się w nieuchronnej sztafecie pokoleń. Na co dzień nie zawsze wiemy, jak żyć z mamami w zgodzie, w obopólnym zrozumieniu. Kiedy byliśmy dziećmi, relacje z rodzicami były o wiele prostsze, wręcz oczywiste. Na Dzień Matki wystarczyło poświęcić trochę czasu, by własnoręcznie wykonać kolorową laurkę. Takie laurki są dla mam prawdziwymi skarbami przechowywanymi przez lata w specjalnym sejfie, w Pudełeczku Pamięci – cenionymi tym bardziej, im mniej zdolności plastycznych przejawiało dziecko. W pięknie laurki nie chodzi bowiem o stronę plastyczną, lecz o pamięć i poświęcenie. Pytanie, czy w wyrażaniu miłości – zawsze powinien uaktywniać się pierwiastek poświęcenia? Tak czy inaczej – urok samego poczynienia manualnego dzieła w postaci laurki zwykł skutecznie rozwiązywać kwestię życzeń dla mamy, kiedy było się dzieckiem. Ale będąc dojrzałym, samodzielnym, odrębnym człowiekiem – już nie jest równie łatwo. W dzieciństwie – przytulaliśmy się do mamy codziennie. W życiu dorosłym – nie kultywujemy już tego zwyczaju. Nasze drogi – nas, dzieci, i mam – prozaicznie się rozdzielają. Często mieszkamy w znacznym oddaleniu od siebie i przytulać się na co dzień, nawet kiedy mielibyśmy na to autentyczną ochotę – nie sposób.  

Warto więc wykorzystać ten dzień w formie wspólnego czasu – z mamą. Warto przypomnieć sobie, co czuliśmy jako dzieci, kiedy rysowaliśmy dla mamy pieczołowitą laurkę. Czuliśmy, że czynimy wtedy coś dobrego, ponieważ dedykowaliśmy swej mamie prywatny czas i realną pracę. To właśnie ten czas i praca – stanowiły największą wartość dla naszych mam. Dobrze nie zapomnieć o tej wartości w dorosłym już życiu, kiedy nareszcie stać nas na „prawdziwe” prezenty dla mamy z okazji jej święta. Prawdziwy prezent, to niekoniecznie prawdziwie wydane pieniądze.
 

Najlepszym prezentem dla każdej mamy – jesteśmy my sami. Jeżeli czujemy się szczęśliwi i spełnieni, ponieważ coś w życiu nam się powiodło, udało – to opowiedzmy o tym mamie; podzielmy się prawdą o sobie. Ucieszy się, jak z niczego innego na świecie. Zwłaszcza gdy nie widujemy się zbyt często. Opowieść o naszym codziennym życiu, drobnych sukcesach i radościach – będzie dla mamy najwartościowszym podarunkiem.

Kiedy zaś mama najszczęśliwsza czuje się w „domowym stroju”, pieląc chwasty w ukochanym przydomowym ogródku – nie uszczęśliwiajmy jej na siłę, fundując pobyt w ekskluzywnym salonie spa. Raczej siądźmy z mamą w tymże ogrodzie, na trawie – napijmy się kawy albo lampki dobrego wina, i pogadajmy.

Ponoć święto matki swoją historią sięga aż starożytności. W Grecji i Rzymie tamtego okresu czczono boginie-matki, uznając je za zacne symbole płodności i witalności, a więc – życia. W średniowieczu zwyczaj ten podupadł, lecz w świecie patriarchatu – stopniowo powrócił jednak do ogromnej łaski. Co paradoksalne – współcześnie wciąż uznajemy, iż żyjemy w świecie patriarchatu i szeroko pojęty, rozkwitający feminizm coraz ekspansywniej walczy o prawa kobiet. Ale – Dzień Matki i tak jest pamiętany, wielbiony i powszechny. W przeciwieństwie, niestety, do Dnia Ojca, który nie jest już równie ochoczo celebrowany. A szkoda – skoro dążymy podobno do równości dwojga płci we wszystkich aspektach życia.
Justyna Karolak

---