Jesteś tutaj: Home » Kultura » Po drugiej stronie lustra » Justyna Karolak – Dziewczyna z kamieniem – Odcinek ostatni - Epilog 

Justyna Karolak – Dziewczyna z kamieniem – Odcinek ostatni - Epilog

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Posłowie

 

     Po chodniku idą dwie dziewczyny: jedna ma włosy jak żyto oblane lipcowym, przedpołudniowym słońcem; druga ma włosy w kolorze kawy z mlekiem – obojętnie o jakiej porze roku i dnia. Chodnik jest jeszcze mokry, niedawno padał deszcz. Idą główną ulicą, najstarszą w miasteczku. Stoją tu stare odrapane kamienice, nie przynależne żadnemu stylowi. Jest dużo nowych sklepików. Minęła już dwudziesta trzecia – na wystawach nie ma świateł, cenniejsze towary uprzątnięto na noc.

 

Dziewczyna o włosach jak żyto:

Zamieniłyśmy się na spodnie. Rzeczy przesiąkają energią właściciela. Teraz ja jestem tobą, a ty – mną.

 

Dziewczyna o włosach jak kawa (uśmiecha się):

Dobrze.

 

Dziewczyna o włosach jak żyto (wzdycha ciężko, rozgląda się na wszystkie strony):

Żałuję, że nie umiem malować.

 

Dziewczyna o włosach jak kawa:

Czemu?

 

Dziewczyna o włosach jak żyto:

Jedyne, co mam, to słowa – własne i cudze. Słowa są jak wiatr, a ja jestem jak kamień. Wszystko, co jest słowem, powietrzem, wiatrem – wzmaga mój apetyt na życie. Ale kamień jest ciężki i ciągnie w dół. Gdybym mogła zmienić się w wiatr, w powietrze, byłabym czystą wiązanką tysięcy pięknych słów, które nie leżą w naturze kamienia.

 

Dziewczyna o włosach jak kawa:

Więc cóż ma do tego malowanie?

 

Dziewczyna o włosach jak żyto (żałośnie, ale z podziwem):

Pasja malarska jest jak ogień. A ogień jest życiem. Powietrze, wiatr, czy słowo są tylko atmosferą, tworzą życiu przestrzeń, ale go nie stanowią. Tym bardziej kamień nie może być życiem. A pasja malarska, to jest coś...

 

Dziewczyna o włosach jak kawa (z wysiłkiem, zaniepokojona):

Ale za to pasja malarska nie ma w sobie nic stabilnego. Przez chwilę jest, za chwilę jej nie ma. Kiedy jest, wykorzystuje człowieka jak pijaną dziwkę, a potem jego myśli stają się bezsensowne i roztrwonione jak stado mrówek, którym wszystko się pomyliło. Kiedy mija ci malarski szał, czujesz się tak zmęczona i bezradna, że obiecujesz sobie już nigdy w niego nie popaść. Ale szybko zaczynasz tęsknić i normalne życie przestaje ci wychodzić. Kiedy szał wraca do ciebie po długim okresie bolesnego wyczekiwania, przestaje być ważne, skąd się bierze. Czy to tylko twój wewnętrzny obłęd, który wywołujesz, aby przydać sobie we własnych oczach iluzji wielkości, czy coś prawdziwie wielkiego, co przypływa z zewnątrz i wchłania cię na moment jak Tsunami, by za moment znowu cię wypluć – jak małe ścierwo... Kiedy jest pasja – to wszystko nie ma znaczenia. Liczy się tylko to, że malujesz.

 

Dziewczyna o włosach jak żyto (z żalem i dystansem, patrzy w dal):

Zostaniesz wielką malarką, bo jesteś ogniem. Przekuwasz słowa w obrazy. Gdybym ja tak umiała, mogłabym znieść życie. Nawet, nie będąc nim sama. Nawet, jeśli miałabym pozostać tylko kamieniem.

 

Koniec.

 

 

 

---