Jesteś tutaj: Home » Kultura » Po drugiej stronie lustra » Kobieta mogłaby być, gdyby chciała 

Kobieta mogłaby być, gdyby chciała

Gdyby kobieta chciała, mogłaby wymyślić miękkie zegarki, zapalone żywym ogniem żyrafy oraz dziwnych ludzi, wykluwających się z jajek-planet.

Przez okno widać świat wymyślony przez mężczyzn. Męski świat. Z męskich umysłów powstałe domy i inne budowle. Męskie pomysły, wojaże i podboje. Męskie wyprawy w kosmos. Męskie przekonania i dokonania. Męskie idee w każdorakiej dziedzinie – wcielone, czy jeszcze nie wcielone. Idee w domyśle, bądź już poparte gestem.

Przez okno widać rzeczywistość. Widać realność. I nawet jeżeli wzbić się wysoko i zawisnąć ponad realnością; nawet jeżeli otworzyć granice wyobraźni i rozepchnąć je szeroko na boki; nawet jeżeli wychylić się przez okno najdalej jak się da – nawet wówczas, natrafiając na nadrealność (surrealizm), od razu widać, że i ona jest dziełem mężczyzny. Jako że miękkie zegarki i zapalone żywym ogniem żyrafy wymyślił mężczyzna. Dali. Nie Gala.

Mężczyzna zna i rozumie świat. Najpierw odkrywa świat, krojąc go na kawałki jak tort. Potem nadaje odpowiednim kawałkom odpowiednie miana. Co nazwane-określone, to już opieczętowane, poznane, pojęte i zdobyte. Chorągiewka wbita w szczyt górski. Góra pozyskana. Co zdobyte, to już wyczerpane. Wtedy pora wyruszyć w dalszą drogę. Tym razem w kosmos, na przykład. Cały kosmos też jest do zdobycia.

Tymczasem kobieta mogłaby być, gdyby chciała, rzeczywistością dowolną i w dowolnej chwili. Mogłaby być realna (gdyby tylko chciała) lub surrealna (bez mrugnięcia okiem).

Podróży w kosmos kobieta nie wymyśliła, bo jej się nie chciało. Bo ona sama jest kosmosem. Może zwiedzać go (kosmos) codziennie. I tak czyni od pokoleń. Zwiedza sobie kosmos, podróżuje – a przy tym nawet nie musi wynurzyć się z pościeli.

Kobieta mogłaby być, gdyby tylko chciała, mrozem na okiennej szybie. Dlatego, że bez najmniejszych barier i oporów potrafi sobie wyobrazić, co czuje mróz, kiedy maluje swoje ilustracje na szybie.

Kobieta mogłaby być, gdyby tylko chciała, błyskawicą na niebie. Wystarczyłoby, że kiwnie palcem w bucie – i już będzie błyskawicą, tnącą niebo na pół. Mężczyzna może jedynie (i czyni to nieustannie) potwierdzić istnienie błyskawicy za pomocą matematycznego wzoru, jakim ją opisze.

Kobieta mogłaby być również, gdyby tylko chciała, Dalim. To ona mogłaby namalować miękkie zegarki – bez żadnego trudu; milion lat temu albo za trzy godziny. Mogłaby, lecz nie namalowała. Bo jej się nie chciało. Wyręczył ją mężczyzna. To on (Dali) za kobietę zmógł się z materią malarską, z rzemiosłem i wszelkim fizycznym uwarunkowaniem oddania miękkich zegarków na płótnie. To mężczyzna poniósł wysiłek, energetyczny wydatek i wykonał pracę. To mężczyzna obnażył swoje marzenia i udostępnił je wszem i wobec – a także obawy i kompleksy.

Kobieta w tym czasie porządnie się wyspała. Potem przeciągnęła leniwie i ziewnęła rozkosznie. Następnie strzepnęła resztki snu z firanek rzęs i podeszła do okna. Wyjrzała przez okno i zobaczyła świat wymyślony przez mężczyzn. Męski świat. Zobaczywszy, pomyślała: „Och, to takie oczywiste. Mogłabym wymyślić cały świat, gdybym tylko chciała”.

Lecz  po co miałaby chcieć tego?

Zamiast świat wymyślać, zrodziła go po prostu.

A dla przykładu – mężczyzna wymyślił Wstęgę Möbiusa. To znaczy: odkrył ją, zdefiniował i pozostawił dla potomnych.

A wtedy kobieta – pomiędzy ostatnim kęsem pysznego śniadania a pierwszym łykiem słodkiej kawy – w jednym podskoku znalazła się po drugiej stronie owej wstęgi…

… tylko dlatego, że zechciała. Bo była zwyczajnie ciekawa, co takiego się znajduje po drugiej stronie tej magicznej wstążki…

… a tam znajdowały się miękkie zegarki, zapalone żywym ogniem żyrafy… i coś jeszcze; czego wam nie powiem.

Bo mi się nie chce.

---