Jesteś tutaj: Home » Kultura » Publicystyka » Kultura roju - a ACTA, rozważania nad źródłem konfliktu. 

Kultura roju - a ACTA, rozważania nad źródłem konfliktu.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Z wielu względów dochodzi do otwartego konfliktu pomiędzy starą dwudziestowieczną kulturą, a nowym światem. Nowy świat jest jeszcze nieświadomy swojej tożsamości ale już potrafi określić system swoich wartości. Wymiar konfliktu przebiegający na linii ACTA nie został określony naturalną agresją jaka jest charakterystyczna dla nowych, młodych kultur w podboju świata, został określony tradycyjną agresją charakterystyczną dla wszelkich wytworów dwudziestowiecznych które rozwiązują i rozwiązywały wszelkie swoje problemy na sposób siłowy. Siłowe rozwiązania i mataczenie jest tradycyjną strategią dwudziestowieczną i w większości wypadków niezrozumiałym jest dla przedstawicieli tego nurtu kulturowego innego rodzaju stanowienie praw. Dla większości przedstawicieli tej kultury oczywistym jest iż należy prawo wprowadzać a nie przystosowywać, a już kompletnym nieporozumieniem dla tych prawodawców jest negocjacja prawa. Dura lex, sed lex  to rzymska zasada prawnicza wyrażająca absolutną supremację norm prawa, zgodnie z którą należy bezwzględnie stosować się do przepisów ustawy niezależnie od ich uciążliwości oraz konsekwencji dla zobowiązanego. Prawo wprowadzone uważa się za obowiązujące i z mocy tego prawa w wyniku daleko idącej samowoli interpretacyjnej jaką przypisują sobie wszelkiego rodzaju urzędnicy lub też klienci prawa, natychmiast rozpoczyna się proces restrykcyjny mający na celu możliwie szerokie wykorzystanie tkwiących w nim możliwości ekonomicznych.

Ta strategia jest oczywista dla wszelkich organizacji korporacyjnych, tkwiąca w samym sednie sensu istnienia tych organizacji. Do działania przystępują również wszelkie organizacje, instytucje, kancelarie oraz organizacje para-społeczne będące klientelą prawa jako takiego, aby zrealizować swoje cele ekonomiczne  niezależnie od moralnych konsekwencji swojego działania – przykładem może być zagarnięcie majątku szpitala przez komornika bez względu na moralny i społeczny wydźwięk takiego działania. Komornik działa tu w imieniu prawa, w jego majestacie, ale przecież w sensie społecznym i moralnym jest zbrodniarzem, ponieważ łamie zasady współżycia społecznego nie licząc się ani z kulturowym ani religijnym wydźwiękiem swego postępku, nie zatrzymuje go również zagrożenie życia ludzkiego jakie powoduje swoim działaniem. Nie jest jednak celem naszych rozważań rozsądzanie tej kwestii, chciałem jedynie wykazać iż następnym krokiem jaki pojawi się w życiu społecznym będzie pełne wykorzystanie wszelkich możliwych oraz potencjalnych a nie będących nawet intencją prawodawcy działań  dążących do wyegzekwowania ekonomicznych zasobów użytkowników internetu. Duże organizacje będą żerowały na dużych tworach, małe pasożyty na indywidualnych użytkownikach. Nikt nie będzie się zastanawiał nad społecznymi konsekwencjami tych działań. Jeśli tylko jakaś kancelaria prawna będzie mogła skorzystać ze swej przewagi płynącej z posiadanej wiedzy poczyni kroki w kierunku wymuszenia ekonomicznej ugody na indywidualnym użytkowniku. Tak dzieje się już teraz. W sensie moralnym jest to proste wymuszenie i byłoby rozumiane jako przestępstwo, ale w aureoli prawa, wymuszający ustawia siebie w świetle obrońcy zasad i praw i w swej jagnięcej skórze upadla dodatkowo okradanego człowieka pouczając go o zasadach moralności i czyniąc swa podłość podwójną. Co ciekawe są to instytucje i twory które  nigdy prawie nie wnoszą same nic do rozwoju społecznego ani też do kultury, jedynym ich celem jest pośredniczenie pomiędzy różnymi podmiotami życia społecznego i wyciąganie z tego korzyści ekonomicznych. Te właśnie organizacje zawsze pierwsze dostrzegają potencjał tkwiący w przestrzeni pomiędzy różnymi elementami społeczeństwa i albo za pomocą lichwy albo też za pomocą pozornej uczynności tworzą rynek na swe usługi.


Ponieważ użytkownicy internetu są w stanie komunikować się bezpośrednio, ponieważ konsumpcja dóbr społecznych odbywa się również w sposób bezpośredni, ponieważ wymiana społeczna odbywa się także na zasadach bezpośrednich, stare organizacje próbują stworzyć dla siebie przestrzeń pośrednictwa. Jeśli tego nie dokonają w kurczącej się dwudziestowiecznej postkulturze nie są w stanie przetrwać. Nie potrafią także przystosować się do dynamicznych zmian, zmiany te zachodzą zbyt szybko aby przestawić te tradycyjne struktury na wciąż zmieniające się zasady wymiany kulturowej. W takiej sytuacji organizacje te się jednoczą i próbują wymusić na nowym trudnym dla siebie rynku dwie sytuacje – po pierwsze spowolnienie fluktuacji społecznej i kontrola jej, oraz rozepchniecie na tyle struktury kontaktów bezpośrednich aby w niej umieścić swoje usługi. Są to dwa błędy, wynikające z braku zrozumienia dla zasad społecznych relacji w tym nowym środowisku oraz z kompletnego niezrozumienia podmiotowego charakteru współczesnego konsumenta. Ponieważ organizacje te do tej pory traktowały swego odbiorcę zawsze w sposób przedmiotowy nie akceptują jego nowej podmiotowej roli, stąd działanie z ukrycia, mataczenie, pozorne konsultacje itp.

W nowo tworzącym się społeczeństwie te strategie skazane są na zagładę i ośmieszenie, a organizacje im hołdujące będą musiały pożreć własny ogon.  Co więcej działalność tych organizacji i tego typu ludzi staje się coraz bardziej przejrzysta i możliwa do oceny tak ze względu na materiał dowodowy jaki pozostawiają za sobą, jak i na intencje. Zatraca się również anonimowość z pozycji której wielu urzędników i klientów prawa działało – stają się oni żywymi ludźmi, posiadającymi nazwiska i społeczny kontekst a także swoje słabości. Ten element szokuje poszczególnych funkcjonariuszy uważających siebie za reprezentantów prawa pozbawionych cech społecznych i wykorzystujących tę sytuację dla realizacji swoich ambicji ekonomicznych. Szokuje to również wszelkiego rodzaju autorytety społeczne, które do tej pory manifestując swoje opinie z pozycji „profesora życia”  lub jak kto woli „ex cathedra” nagle dowiadują się że są tylko ludźmi i to poddanymi społecznej krytyce.


Społeczeństwo chmury i kultura roju nie da się ani omamić ani omotać a jeśli  ktoś nie zechce w tym społeczeństwie zaistnieć to go po prostu ominą i szybko zapomną. Jeśli nie zechcesz się porozumiewać z ta kulturą na jej zasadach to przestaniesz istnieć dla niej, a ona i tak znajdzie swoje drogi rozwoju, bez twojego udziału, jeśli tylko zechcesz jej coś narzucać.

Leonard Jaszczuk


---