Jesteś tutaj: Home » Kultura » Felietony » Lato, ach lato - morza szum, fali bieg, cicha plaża pośród drzew 

Lato, ach lato - morza szum, fali bieg, cicha plaża pośród drzew















Po kawałeczku smakuję znowu lato. Plaża  cudowna....Nade mną białe obłoki / każdy z nich coś przypomina, jakiegoś stwora, na ogół miłego- są baranki, koty, krowa, serce na sznurku, słoń a nawet konik morski/,

Morze o poranku rozbłyskuje tysiącem iskrzących się srebrzyście światełek.Wygląda to jakby ktoś rozsypał po całej powierzchni pełno kulek rtęci. Kulki mienią się w słońcu, igrają z falami.  Piasek złocisty i delikatny szeleści pod stopami, od morza wieje ciepły wietrzyk pieszcząc moją opaloną skórę.
 
Rozkładam się przy wydmach.Oznaczam terytorium turkusowym ręcznikiem i parasolem w biało zółte paski.To zwyczajowe miejsce nudystów, jednak jedyne na całej plaży cały dzień dość puste. Sto metrów dalej chmary dzieciaków, rozbrykanych, piszczących, czy budujących zwyczajowe zamki z piasku pod wodzą tatusiów skupionych na grzebaniu w mokrych dołkach. Wolę więc plażę nudystów, mimo że znakomita większość to panowie stanowiący mniejszość / seksualną/, a także kilka otyłych niemieckich par. Są w sporej odległości , to przynajmniej gwarantuje święty spokój i brak namolnego zainteresowania moją osobą. 
Opalam się topless żeby mieć alibi dla mojej obecności tu. Moje nieopalone jeszcze piersi świecą na biało, wiec i tak odróżniam sie na tle grubasek w pobliżu spalonych w całości na brąz.



Czas spróbować morza. Drobne kropelki słonej wody rozpryskują się na twarzy a woda otula ciało niczym aksamitna oliwka. Fale rozbijają się o moją nagą skórę i jest to bardzo miłe. Na dnie mozaika światła: wygląda jakby jakiś rybak rozłożył gigantyczną złotą siatkę- to fale w padającym z góry słońcu rzucają ruchliwe cienie i tworza ten abstrakcyjny rysunek.  Woda jest taka przeźroczysta ! Pływam, pluskam się, napawam cudownym aromatem morza. Czuję że jestem szczęśliwa :-)

Z gęsią skórką od morskiej wody wracam na ręcznik. Szum fal uspokaja, pozwala płynąć myślom i marzeniom. Niemcy obok szwargoczą, psując harmonię. Chcę być SAMA ! Mam odtwarzacz mp3. Wybieram Cecilię Bartoli. Jej głos pełen pasji, ekspresji, namiętności, ognia doskonale komponuje się z morskim żywiołem, oślepiającym palącym słońcem i upałem. Odkrywam nieznane wcześniej fragmenty w jej wykonaniu. Muzyka wibruje w całym ciele, a w mózgu uruchamiając obszary niezwykłej przyjemności z zestawienia muzyki, wiatru i faktury piasku pod palcami, akompaniamentu szumu morza. Mogę tak trwać całą wieczność. To są te magiczne chwile , dla których warto zyć. Ale album ma swój koniec, nie pamiętam co nagrałam jako następne..... po chwili... Eva Cassidy- what a wonderful world, cudna piosenka chyba jeszcze ładniej brzmi niż w wykonaniu Armstronga, przynajmniej tak mi się wydaje. Zanurzam się w dźwięki :-) Jest cały album ! Bosko !



Pomimo słuchawek na uszach słyszę coś w pobliżu... Niedaleko rozłożyła się sympatyczna naga młoda para. Baraszkują jak dzieci, aż przyjemnie popatrzeć . Chłopak sypie dziewczynie suchy piasek na sutki, zrobił dwa kopczyki a piasek ciągle się osuwa więc on powtarza tę niby chłopięcą zabawę, a ona na niby protestuje. Kwintesencja plażowego szczęścia. Nawet przez ciemne okulary jestem w stanie zauważyć, że na pewno się kochają ! Są tacy autentyczni, niczego nie udają. Zauważyli że im się przyglądam, uśmiechaja sie i mówimy sobie dzień dobry. Bułgarka ze swoim chłopakiem. Jakie to miłe że rozłożyli się koło mnie, fajnie ich mieć obok zamiast pary angielskich homoseksualistów z baloniastymi  brzucholami  i dyndającym podbrzuszem, gdy biegną do wody.

Odkładam słuchanie muzyki, zamykam znowu oczy i wychwytuję dźwięki jakie dochodzą z różnych stron, jest ich tak wiele , nauczyłam się wszystkie rozróżniać, a ciągle jakiś nowy mnie zaskakuje. jak sie ma zamknięte oczy nie jest wcale tak łatwo rozpoznać co to. Teraz to niesione wiatrem aluminiowe opakowanie po chipsach a potem łopot parasolki od pobliskiej pary. Poszli do wody- jest duży odcinek płytkiej wody, dziewczyna uśmiechnięta uczepiona szyi, facet niesie ją a potem razem rzucają się w fale. Wygląda to jak eksplozja światła w wodzie. wielka fontanna ze światła, szczęścia i radości.



Zaludnia się pobliska plaża. Teraz brzeg plaży to jak jakaś obrotowa scena, ludzie przechodzą, jest jak na spektaklu. Komuś porwał wiatr kapelusz do wody, ktoś schylił się po kamyczek czy muszelkę. dwie dziewczyny fotografują się z komórki pod słonce. Pewnie zdjęcie nie wyjdzie, ale co tam... ważna ta magiczna chwila, nawet ten rozbłysk światła za plecami ciemnych sylwetek, który przypomni im beztroskie wakacje :-) Jakaś grubaska leży na brzegu niczym umierający wieloryb. Pan z jamniczkiem.Dzieci z piłką i siatką na ryby. Pani z małym yorkiem pod pachą. Grubas z chudą żoną. trzech plażowych uwodzicieli w ciemnych markowych okularach i ciuchach , wyprężonym torsami i postawą myśliwych. Mała nimfetka z tatusiem. Rodzina z trojgiem dzieci. Rodzinka polska z grubym synkiem, piegowatą dziewczynką i zrzędzącą mamusią. Siwy pan w szortach i o lasce. Trzymająca się za rączkę starsza para. Kulturysta z mozołem pchający dziecinny wózek z trudem po piachu w ślad za zimną blond pięknością  nie zwracającą na niego uwagi. Objęta młoda para patrząca sobie w oczy nie widząca nikogo oprócz siebie- nawzajem w swoich oczach. Goły facet z malutkim kutasikiem  a za to z  aparatem canon z olbrzymim teleobiektywem. Dwie starsze Rosjanki w kapeluszach i z żylakami. A ooo- teraz idzie łysy facet- owłosiony dumny tors i wciągnięty  na maksa brzuch plus spojrzenie: widzicie mnie wy wszyscy? Za nim głośny biznesmen w luzackich  kąpielówkach gadający przez telefon / opieprza kogoś po rosyjsku/ . Dwie babcie z jednym hałaśliwym wnuczkiem. Trzy białe Angielki, jedna z opalonymi na raka plecami, druga z czerwonym nosem i policzkami .Dwie laski z włosami do pasa w stringach na oko ok. 16 lat, za którymi ogląda się jeden nudysta, ok 35 letni facet w okularach i trzech młodych gości idących z przeciwka. coś komentują i śmieją się. itd itd.....



Dość obserwacji.....gorąco... znowu do wody...szok- pierwszy kontakt jest jak iskrząco-elektryzujący dotyk między dwojgiem stęsknionych ludzi , potem morze pieści ciało niczym najlepszy kochanek, gładzi skórę, kołysze na falach, szumi zmysłowo do ucha. Ciało w słonej wodzie jest giętkie i nic nie waży, fale ślizgają się między piersiami , udami, oblepiają zmysłową pieszczotą. Czas płynie, obłoki nade mną, widać zniżający do lądowania samolot. W słońcu wygląda niczym wielki majestatyczny srebrzysty ptak.


Wychodzę z wody otoczona aureolką srebrzystych kropelek migotliwie połyskujących na opalonej skórze.


Kładę się na ręczniku , żeby wyschnąć. Przez palce patrze na jaskrawe słońce. Między palcami światło tworzy przedziwne gwiezdne świetliste tunele jak z filmu science fiction. Przesuwam palcami pod światło- nowe wzory. Nade mną ze świstem tną powietrze jaskółki. Zawracają i na piasku plaży widać ich cienie jak kadr z dziwnego filmu. Nie mam aparatu, rejestruję w pamięci. ciekawy motyw na obraz, moze kiedyś- zimą - namaluję, rozgrzeje mnie wspomnieniem :-)



Południe.. czas zejsć z plaży...
wrócę znowu po południu z książką,...

.....taki szczęśliwy dzień, mały prywatny kawałek raju :-)


Marta Zielińska

http://fotomaris.pl/

---