Jesteś tutaj: Home » Kultura » Muzyka » Moja muzyka – Prezentuje Bernard Chmielarz 

Moja muzyka – Prezentuje Bernard Chmielarz

BERNARD CHMIELARZ

 

Aranżer, kompozytor i dyrygent, absolwent warszawskiej Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina. Większość swojego dorosłego życia spędził przy pulpicie w orkiestrach symfonicznych i kameralnych. I nie był to pulpit dyrygencki – tysiące godzin przesiedział wciśnięty w kontrabas. Scena interesowała go zawsze. Dlatego od początku studiów, przy każdej nadarzającej się okazji, szukał sposobności poznania magicznej atmosfery teatru. Przez wiele lat, dopóki praca etatowa nie stała się zbyt absorbująca, pracował w warszawskich teatrach, grając na kontrabasie i dyrygując. Jeszcze w czasie studiów muzycznych rozpoczął pracę w Orkiestrze Polskiego Radia i Telewizji w Warszawie. Nie zagrzał jednak tego miejsca zbyt długo, ledwie bowiem uzyskał dyplom wydziału instrumentalnego uczelni, zaczęła się jego trwająca przeszło dwadzieścia lat przygoda z  Orkiestrą Symfoniczną Filharmonii Narodowej. W zespole tym zagrał setki koncertów w Polsce i na całym świecie: w Stanach Zjednoczonych, Meksyku, Japonii, Korei, Singapurze, Chinach, Hong-Kongu i niemal całej Europie, w największych salach koncertowych w dziesiątkach miast – m. in. Carnegie Hall w Nowym Jorku,  Filharmonii Nowojorskiej, Barbican Center w Londynie, Santory Hall w Tokio, wiedeńskim Musikverein.

Trafił też do szkoły wojskowej w  West Point, na szczęście również w roli muzyka.    W latach dziewięćdziesiątych na antenie radia Classic komentował koncerty w których dopiero co uczestniczył, a później do nocy prezentował swoje ulubione nagrania muzyki klasycznej. Punktem zwrotnym w życiu zawodowym było przyjęcie propozycji zinstrumentowania i zaaranżowania muzyki  Kenji Kawai do filmu „Avalon” w reżyserii Mamoru Oshi, na chór, solistów i wielką orkiestrę. Całkiem niezły efekt końcowy tego przedsięwzięcia był początkiem nowej drogi artystycznej – już jako aranżer, a później dyrygent. Być może nigdy nie odważyłby się stanąć z  batutą przed orkiestrą, gdyby nie zachęta i wcześniejsze zajęcia z prof. Henrykiem Czyżem, wybitnym polskim dyrygentem, kompozytorem i pedagogiem. Chociaż w swojej pracy w Filharmonii Narodowej spotykał wielu wspaniałych muzyków – dyrygentów i solistów, na złą drogę sprowadził go dopiero Waldemar Malicki. Nie tylko namówił do napisania dla siebie kilku aranżacji na fortepian i orkiestrę, ale swoją grą, osobowością i poczuciem humoru sprowokował do nawiązania stałej współpracy. Późniejsze spotkanie z Jackiem Kęcikiem, pomysł i praca nad stworzeniem programu muzyczno-rozrywkowego, wykorzystującego muzykę klasyczną, tak go pochłonęły, że przed kilku laty zamienił pracę w Filharmonii Narodowej  na dyrygowanie i aranżowanie dla Filharmonii Dowcipu.I niech tak zostanie.

 

Odkąd pamiętam, wokół mnie zawsze była muzyka.

 

Dzieckiem byłem słabowitym, więc rodzice wymyślili że najlepiej będzie zrobić ze mnie pianistę, bo to taki lekki zawód… Nie wiem czy rzeczywiście  kierowali się taką myślą, ale jeśli tak, to nie zdawali sobie sprawy, jak naprawdę wygląda życie muzyka.

 

Pianisty ze mnie zrobić się nie dało. Ale zamiłowanie do muzyki zostało, więc zmieniłem instrument i zacząłem grać na kontrabasie. To szło mi zdecydowanie lepiej, ukończyłem nawet wyższą uczelnię z tytułem magistra w specjalności instrumentalista kontrabasista.

Moim żywiołem była i jest orkiestra. Miałem szczęście, bo przeszło dwadzieścia lat przepracowałem grając w orkiestrze symfonicznej Filharmonii Narodowej w Warszawie. Praca w filharmonii wiązała się z systematycznością i koniecznością codziennej obecności na próbach, czułem się więc nieco podobnie jak np. pracownik banku, który codziennie wyrusza do pracy, ale z drugiej strony, gdy przekraczałem próg sceny obcowałem z wielką literaturą muzyczną, grałem ze wspaniałymi muzykami i dyrygentami. Niektóre koncerty zapadły mi w pamięć szczególnie, jak choćby z Mścisławem Roztropowiczem,

 
gdy mistrz zarówno dyrygował, jak i grał, wariacje „Rococo” na wiolonczele i orkiestrę Piotra Czajkowskiego

(niestety nie znaleźliśmy stosownego fragmentu-przypis redakcji)

czy wykonanie jednej z symfonii Gustawa Mahlera z Semkowem

 

 

 

Teraz sam dużo piszę na orkiestrę, a moja praca koncentruje się na aranżacjach i instrumentacjach. Piszę muzykę na różne składy instrumentalne: od małych zespołów po wielkie orkiestry symfoniczne z chórem i solistami. Przykładem niech będzie m.in. instrumentacja muzyki z filmu Avalon

To niesamowita satysfakcja usłyszeć na żywo muzykę, którą wymyśliło się w zaciszu pracowni..

Lubię muzykę filmową, bo lubię film. Jako młody człowiek zlekceważyłem nawet sesję na uczelni, by móc  uczęszczać na konfrontacje filmowe. Parę razy pod rząd obejrzałem wtedy Hair


 

Moim głównym zajęciem ostatnich lat jest tworzenie muzyki dla projektu „Filharmonia Dowcipu”. Po dwudziestu kilku latach pracy w Filharmonii Narodowej nastąpił więc w moim życiu nagły zwrot, skok na głęboką wodę, czyli wkroczenie w obszar muzyki rozrywkowej.  Doświadczenie muzyka klasycznego bardzo mi w tym pomogło. W naszym programie wykorzystujemy wiele utworów muzyki poważnej, a moja dobra znajomość tej muzyki jest pomocna w wymyślaniu konstrukcji naszych spektakli.

 

 
To, że Waldek Malicki i ja jesteśmy z wykształcenia muzykami klasycznymi powoduje, że ze swobodą poruszamy się w klasycznym repertuarze i czerpiemy z niego pełnymi garściami, natomiast nasze cechy charakteru sprawiają, że giętko przechodzimy z klasyki w rozrywkę, doskonale się przy tym bawiąc.

 

---