Jesteś tutaj: Home » Kobieta » Kobieta pracująca » Plany na reformę Unii 

Plany na reformę Unii

Za nadmierne zadłużenie kraje Unii powinny ponosić dotkliwą i automatyczną karę. To jedna z głównych propozycji Angeli Merkel i Nicolasa Sarkozy'ego na uzdrowienie kryzysowej sytuacji w Europie. Wielka Brytania jednak nie zgodziła się na zmiany w traktacie. Mogą jednak zacząć obowiązywać w części krajów na podstawie umowy między państwami - więcej o tym przeczytasz tu.

Kary mają być dla krajów, które przekroczą poziom 3 procent deficytu sektora finansów publicznych do PKB. Hamulec w przyszłości może być jeszcze ostrzejszy, bo kraje miałyby zredukować relacji długu publicznego do PKB do poziomu 60 procent. Money.pl sprawdził, ile państw nie spełnia tych kryteriów.

Przywódcy Unii Europejskiej nie mają wyjścia. Muszą znaleźć kompleksowe rozwiązanie problemów zadłużenia krajów Wspólnoty. Jeżeli to im się nie uda, strefie euro grozi upadek, a to może oznaczać rozpad całej Unii. Na razie nie przedstawiono szczegółowych mechanizmów karania. Możliwości jest wiele. Od grzywien, przez odebranie unijnych funduszy, po zewnętrzną ingerencję w budżet danego kraju. 

Według Mariana Nogi, byłego członka RPP, szczególnie dotkliwie mogą je odczuć biedniejsze kraje, które są beneficjentami unijnej pomocy. - W przypadku państw na dorobku, wpływy z funduszy unijnych decydują w znacznym stopniu o wysokości PKB. Ich brak lub wyraźne zmniejszenie może skutkować znacznym pogorszeniem sytuacji gospodarczej - tłumaczy Noga.

W takie rozwiązania nie wierzy ekonomista Janusz Jankowiak. - Nie będzie raczej cięcia funduszy unijnych, to uderzyłoby w idee solidarności europejskiej.

Gdyby hamulec zadłużenia miał obowiązywać już w tym roku, tylko siedem państw nie zostałoby ukaranych. Według danych Komisji Europejskiej w najlepszej sytuacji są Węgrzy, którzy w 2011 roku mają mieć 3,6 procent nadwyżki. Ich przypadek jest jednak specyficzny. Nadwyżka dochodów nad wydatkami jest bowiem efektem nacjonalizacji otwartych funduszy emerytalnych. Dzięki temu do budżetu wpłynęło kilka miliardów euro. Jak prognozuje Komisja, już w 2012 roku w węgierskim sektorze finansów publicznych dziura wyniesie 2,8 proc. PKB, a rok później wzrośnie do 3,7 procent.

 

W dużo lepszej sytuacji są Szwedzi, Estończycy, Luksemburczycy, Finowie, Niemcy i Bułgarzy. Nie tylko w 2011 roku spełnią wymagania utrzymania deficytu na poziomie 3 procent PKB, ale zdołają to uczynić również w kolejnych dwóch latach. Do 2013 roku mają tego dokonać także Duńczycy, Austriacy, Holendrzy i Rumuni. Jedynie 0,1 punktu procentowego ma natomiast zabraknąć do tego Polakom.


Źródło: Polski PKB według Komisji Europejskiej (w latach 2011-2013 prognoza)

- Polska na tle innych europejskich krajów jest relatywnie stabilna. Mówię relatywnie, bo jeśli chodzi o dług, to jesteśmy gdzieś w połowie stawki, a jeśli chodzi o deficyt za 2010 rok, to jesteśmy na 7. miejscu. Tak czy siak, należymy raczej do centrum Europy niż do tych krajów zagrożonych- w rozmowie z Money.pl wyjaśnia Dariusz Filar, były członek RPP.

Unia może nakładać gigantyczne kary

Propozycja Merkel i Sarkozy'ego to tak naprawdę nic nowego. Już obecnie państwa unijne, które utrzymują deficyt w wysokości przekraczającej 3 proc. PKB, mogą zostać ukarane przez ECOFIN (rada, w której skład wchodzą ministrowie ds. gospodarczych i ministrowie finansów państw członkowskich Unii Europejskiej).

Jedną z kar jest złożenie nieoprocentowanego depozytu, który w przypadku deficytu na poziomie 6 proc. wyniesie 0,5 procent PKB (gdyby dotknęło to naszego kraju obecnie musielibyśmy znaleźć około 8 mld zł na ten cel). Inną sankcją jest nałożenie grzywny.

Dotychczas jednak żaden kraj nie został ukarany w ten sposób. Kilka lat temu groziło to Francji, Niemcom i Portugalii, ale ostatecznie odstąpiono od nałożenia kar.

Nadal jednak aż 23 kraje unijne są objęte procedurą nadmiernego deficytu. Jeżeli do wyznaczonego przez Komisję Europejską terminu (przeważnie do końca 2013 roku, a w przypadku Wielkiej Brytanii do 2015 roku) nie zdołają zmniejszyć dziury w finansach publicznych poniżej poziomu 3 proc. PKB muszą się liczyć z sankcjami. Spać spokojnie mogą jedynie Estończycy, Finowie, Luksemburczycy i Szwedzi.

Były wiceminister finansów Stanisław Gomułka tłumaczy w rozmowie z Money.pl, że jeżeli koncepcja karania uzyska aprobatę szefów rządów to będzie to istotna zmiana na lepsze.

Kraje objęte procedurą nadmiernego deficytu
Kraj Data wdrożenia procedury
nadmiernego deficytu
Termin zmniejszenia 
deficytu
Bułgaria 13 lipca 2010 2011
Dania 13 lipca 2010 2013
Cypr 13 lipca 2010 2012
Austria 2 grudnia 2009 2013
Belgia 2 grudnia 2009 2012
Czechy 2 grudnia 2009 2013
Niemcy 2 grudnia 2009 2013
Włochy 2 grudnia 2009 2012
Holandia 2 grudnia 2009 2013
Portugalia 2 grudnia 2009 2013
Słowenia 2 grudnia 2009 2013
Słowacja 2 grudnia 2009 2013
Polska 7 lipca 2009 2012
Rumunia 7 lipca 2009 2012
Litwa 7 lipca 2009 2012
Malta 7 lipca 2009 2011
Francja 27 kwietnia 2009 2013
Łotwa 7 lipca 2009 2012
Irlandia 27 kwietnia 2009 2015
Grecja 27 kwietnia 2009 2014
Hiszpania 27 kwietnia 2009 2013
Wielka Brytania 8 lipca 2008 rok finansowy 2014/15
Węgry 5 lipca 2004 2011

źródło: Komisja Europejska

 

Europa słania się pod ciężarem długówPropozycja automatycznego karania państw unijnych, których deficyt finansów publicznych przekroczy 3 proc. ma na celu redukcję zadłużenia w Unii. Docelowo dług publiczny żadnego z państw nie może być wyższy niż 60 procent w relacji do PKB. Obecnie tego warunku nie spełnia 14 krajów członkowskich. W przeważającej większości państwa zaliczane do tzw. Starej Unii (kraje, które były członkami UE już w latach 80.)

Spać spokojnie mogą państwa Europy Środkowo - Wschodniej, w tym Polska, oraz Szwecja i Finlandia. Według prognoz Komisji Europejskiej niewiele zmieni się w tym zakresie do 2013 roku. Nadal tylko te państwa będą spełniać wymagania.


KOMENTARZ Money.pl:
Najgroźniejszy jest decyzyjny bezwład 

 

Arkadiusz Droździel, 
analityk Money.pl

Unia Europejska znalazła się nad skrajem przepaści. Przez półtora roku politycy unijni doskonale zdawali sobie sprawę, że dojdzie do takiego momentu, ale nie potrafili znaleźć takiego rozwiązania, które by temu zapobiegło.

Niestety po raz kolejny Unia pokazała swoją kompletną bezwładność decyzyjną. Ma ona swoje podłoże głównie w tym, że UE jest organizacją 27 państw, które bardzo często mają wzajemnie wykluczające się interesy, a najważniejsze decyzje muszą być podjęte jednogłośnie.

W najbliższych dniach każdy będzie musiał jednak z czegoś zrezygnować. Odwlekanie zmian będzie miało bowiem coraz boleśniejsze konsekwencje. Do rozpadu Unii Europejskiej włącznie.

---