Jesteś tutaj: Home » Kultura » Przez duże p » Poezja - Anna Janko - Wiersze wybrane 

Poezja - Anna Janko - Wiersze wybrane

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Rzęsa

Piotrowi

 

Znalazłam twoją rzęsę

pomiędzy kartkami książki,

którą czytałeś dziesięć lat temu

W tej samej chwili poczułam

Jak twoje spojrzenie przenika mnie do dna

tam gdzie zastygły niegdyś

Jak ofiary katastrofy

Tęsknota i czułość

 

 

 

 

 Pocałunek

 

 

Świt przenikał nas Czyste światło ostre powietrze

Koronkowa robota mrozu w wysokich gałęziach i cisza jak rzecz

Nie dawało się odgadnąć tamtego dnia co żyło jeszcze

a co było już martwe Nad głową krążył czarny skrzep gawrona

Bezludne ulice domy widoki jak staloryt sen proroczy

Z wysokiej świetlistej nocy schodziliśmy śmiertelni znów

Z jasny bólem w piersiach który szybko gęstniał i ciemniał

A wokół nas góry nieobeszłe jaskinie pełne lodowatych westchnień

I nagle twój pocałunek uderzył mnie jak przełamana gałązka

Miałeś tylko minutę do odjazdu pociągu

 

 

 

 

 Tyle

 

Podróżowałam, jak wszyscy, z nadzieją, że odkryję nieznany ląd,

ale wciąż jestem w drodze.

 

Uczyłam się języków, aby prawda mogła przemówić do mnie,

gdziekolwiek będę, ale okazała się mgnieniem, żadna gramatyka jej nie zatrzyma.

 

Chodziłam po ludziach, szukając Boga,

ale on wciąż zmienia domy, uciekając.

 

Przymierzałam wielką miłość z wiarą i nadzieją,

ale budziłam się naga.

 

Zapisywałam słowa, malowałam obrazy, układałam muzykę

błądził po nich płomień wędrowny, i znikał.

 

Byłam głodnajadłam, byłam spragnionapiłam,

potrzebowałam mężczyznyszłam do niego.

Ale to nie była odpowiedź, na którą czekałam.

 

Jednak skądś wiem, jak wszyscy, że należy powtarzać

 

rzeczom ich imiona, bo inaczejznikną.

Że gdy nie przywołuje się ludzi nieustannierozproszą się.

I że wszystko, co wydaje się ostatecznie gotowe

musi swoje spełnienie przekroczyć i podążyć znów ku rozpadowi.

 

Tyle. Nie więcej.

Nie więcej niż stokrotka w szklance,

od której uczyłam się szczęścia, będąc dzieckiem,

jakże nieskutecznie.

 

 

 

 

Obraz niesygnowany

 

 

Nad zatoką bryza cofa fale delikatnie bez przemocy.

Ludzie przychodzą i odchodzą, bo zmiana jest ich żywiołem.

Twój puls,

wzruszający popłoch serca pod połą welwetowej marynarki.

Jestem sprawiedliwie nasycona tym, co było

i tym do czego nie doszło.

Wiodłam życie szczęśliwe i poszczęśliwe.

I sięgałam poza to, co posiadałam, chociaż miałam wszystko.

Patrząc ci w oczy

przechodziłam przez twoje spojrzenie na tamtą stronę.

Widziałam przepaść pomiędzy gwiazdami

i to najciemniejsze światło, które jest matką świata.

Nad zatoką szerokie deszcze, niskopienne wiatry.

Już nie pamiętam na jakie niepogody skazana bywa dusza.

Skończyła się wojna i pokój. Więc czym jest to, co trwa jeszcze?

Przerażająca jest słodycz patrzenia w oczy kochanka.

To jak spadanie do samego początku,

by w ułamku sekundy wiedzieć wszystko i wszystko zapomnieć.

Zimno mi. Na brzegu życia bywa chłodno.

Nieobecność zyskuje przewagę nad obecnością (Levinas)

Z czasoprzestrzeni została mi jedynie przestrzeń, pusta.

I tamta chwila.

Chwila z tobą. Obraz niesygnowany. Na odwrocie tylko cień.

 

 

 

 

 

 

Było życie

 

Było życie był jasny dzień grała orkiestra

w starym parku pod wysokimi drzewami

krótkie melodyjki wróbli ukrytych w gałęziach

spadały prosto w koncert

poważna muzyka burzyła się słodko

Pod ławką czarny piesek wzdychał jak diabeł po płaczu

Twój czuły szept nagrywał się na dysk kołującego wiatru

 

Każde spotkanie to rozkwitające pożegnanie

 

Nie mija cud przemijania

 

Jesteśmy wczoraj i na zawsze

W głębi parku pociemniałą ścieżką

pod drzewami przed wiekami

spacerowali ludzie i dzieci

cicho przejeżdżały na małych rowerkach

 

 

 

 

 

Miłość

 

Krawędzią nad przepaścią do ogrodu schodzi miłość.

Po drodze kochankowie mijają się z Bogiem.

 

Znieczuleni nieświadomi jak anioły stworzone

idą w stronę, gdzie dostęp mają tylko kochający.

 

Wszystkie ich złe uczynki zniknęły w uśpionych rejestrach.

I o wieczność drżą tylko, żeby wiecznie trwała.

 

Nie mówią słowami, ale światłem, które pod nimi się kryje

i nieważne czyje słowa czyje, gdyż ich treść jest święta.

 

W zachwycie patrzą w swoje szeroko otwarte źrenice

po granicę, za którą wszystko znów jest rozsypane.

 

cuda na świecie a potem znikają,

zostaje powidok, trajektoria lotu.

 

Co było złączone na wieki rozdzieli się w jedną noc

i nużące staną się pieśni, co wcześniej chwytały za serce.

 

Tryumfujący dziś, palą za sobą mosty,

ale będą tędy wracać jutro, by nie iść donikąd,

 

do krainy Nigdy, gdzie stoi wieża z głodu i pragnienia

- gdy z aniołów w ludzi Bóg ich znów pozmienia.

 

 

 



Ty jesteś tym

 

Rodzi się niebo nad górami po gwałtownym deszczu

Prędki wiatr gna po zboczach wielkie płachty światła

Cisza schodzi do stawu trącając gałązki

Pod ciemną skórą wody drga napięty mięsień

Oto się wszelki ból rozjaśnia Ach więc to tak szepcze serce

Ty jesteś tym Ułóż się w sobie jak ptak w gnieździe

Jak środek ciężkości w spadającej rzeczy

Unoszą się zapachy nad kwiatami - kółka nad głowami świętych

Odrywam wzrok od krajobrazu i cały ten cud przenoszę w twoje oczy

W jednej i tej samej chwili jestem przed spełnieniem

króluję u szczytu i zapadam się po stracie

 

 

 

 

 

 Upał

 

Osłupiałe południe smoła kapie z dachu

Pies dyszy pod ścianą nuda trze o nudę

Krajobraz traci wiarę od upału drży

Ktoś ostrożnie gra etiudę za firanką w oknie

Na pamięć i na zapominanie

Czekanie na nieoczekiwane

Przemknął rower i cień błonkoskrzydły jego kół przez ulicę

Za płotem łopiany po pas dziewczynka je przymierza

jak wielką spłowiałą suknię owadzim lotem szytą

Ona wie południe jest wieczne ten dzień nie ma końca

Zamyka oczy ziemskie otwiera niebieskie

 

 

 

 

 

 

 

 

 ANNA JANKO - poetka, pisarka, felietonistka. Autorka m.in. tomu wierszy „Świetlisty cudzoziemiec” nominowanego do Nagrody Nike (2001), „Wierszy z cieniem” (2010) oraz powieści „Dziewczyna z zapałkami”(2007, 2008, 2009), uhonorowanej m.in. Nagrodą Reymonta i nominowanej do Nagrody Mediów „Cogito” oraz Literackiej Nagrody Europy Środkowej „Angelus”.

Członkini PEN-Clubu i Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Mieszka w Warszawie. 

---