Jesteś tutaj: Home » Kultura » Publicystyka » Prawo, lewem się staje 

Prawo, lewem się staje

Wszystkie nasze troski związane z wymiarem sprawiedliwości sprowadzają się do braku tego ostatniego, bo to pierwsze jako dzieło rąk ludzkich zawsze będzie mizerne i ułomne.


Nie dosyć że na codzień spotykamy się z jawną kpiną majętnych ludzi władzy z podstawowych zasad współżycia społecznego. Nie dość że żaden z poważnych przestępców już nie przeprasza, a ci co mogą startują na posłów, sędziów i senatorów, żeby jak najdłużej przed odpowiedzialnością zasłaniać się immunitetem. Nie dosyć, że wsadza się do aresztu za podejrzenie kradzieży tysięcy, a na wolność wychodzą przestępcy gospodarczy, którzy zdefraudowali miliony. Nie dosyć, że jawni zbrodniarze chodzą po ulicach w blasku chwały, bo mają znajomości. To jeszcze musimy znosić coraz większą głupotę i indolencję tych, którzy zostali powołani i uprzywilejowani do zmiany tego stanu rzeczy i najgorsze jest to że nie można ich za tę niekompetencję zwolnić. 

Sędziowie powinni być niezależni, mogą ferować niesprawiedliwe wyroki, bo sprawiedliwość jest kwestią która podlega interpretacji, jednak nie można pozwalać im by ferowali głupie wyroki. Sędziowanie to zawód zaufania społecznego i brak w systemie jakiegokolwiek mechanizmu zwalniającego z tej zaszczytnej funkcji idiotów, świadczy o jego schyłkowości. 

Nie mamy również żadnych gwarancji, że sami nie staniemy się ofiarami bezdusznego gąszczu przepisów, który już od dawna żyje własnym życiem, od czasu do czasu niszcząc jakiegoś uczciwego człowieka tylko z nudów, tak dla sportu.

Wszyscy jesteśmy przestępcami, każdy z nas coś w swoim życiu przeskrobał. Posiadamy niezarejestrowaną wypchaną sowę w piwnicy, mamy w komórce niezarejestrowaną bazę danych osobowych albo wykorzystujemy dłużej niż miesiąc shareware'owe oprogramowanie. Kto nie popełniał przestępstw ten nie żył, a tylko skutecznie ukrywał się w swojej jamie, a i tam zdalnie można w każdej chwili świętoszkowi pedofilowi coś niecoś podrzucić.

Zasada że brak znajomości prawa nie zwalnia z jego przestrzegania - już od dawna jest absurdem i czystą abstrakcją, gdyż każdego obywatela obowiązuje jego kilkadziesiąt tysięcy stron.

I nie dosyć że jest to prawo głupie, to jeszcze zostało ono specjalnie tak napisane by pozostawiać sędziom i oskarżycielom dowolność w jego interpretacji. Z kolei gdy w ewidentnej sprawie sędziowie wydadzą wyrok całkowicie sprzeczny z prawem i zdrowym rozsądkiem, to jedyne co możemy zrobić to odwołać się sądu wyższej instancji. Tam nieco mądrzejsi i bardziej elitarni prawnicy wykażą uchybienia, bądź rażące uchybienia przebiegu naszego procesu, co w żadnym stopniu nie przełoży się na ukaranie winnych tej sytuacji, czy wypłatę odszkodowania odpowiedniego do poniesionych przez obywatela kosztów i strat.

System karny jest bezkarny, a ty obywatelu jedyne co możesz zrobić to grzecznie się z tym pogodzić, ponieważ sądy można zniesławić, a duma organu wymagać będzie wykonania na bezczelnym oszczercy przykładowego, czyli najwyższego możliwego wyroku. 

Wiara że nasz system sprawiedliwości działa, jest tak samo obowiązkowa i iluzoryczna, jak wiara w to że nasze pieniądze będą w kryzysie coś warte. Publiczne podważanie dogmatu grozi zawaleniem całego gmachu kłamstw i obłudy, czyli zachwianiem porządku społecznego.  

Co prawda otaczające nas rozwolnienie legislacyjne zaczęło przybierać na sile dopiero po 1989 roku, wraz z pojawieniem się dla przeciwwagi nowych swobód w społeczeństwie. To dlatego wybaczyliśmy autorom nowych porządków ich niesprawiedliwe fanaberie, tak samo jak wraz z bogaceniem się wybaczaliśmy kolejnym rządom wprowadzanie kolejnych podatków.

Jednak nabijanie kabzy licencjonowanym przez państwo prawnikom, synusiom, pociotkom i autystycznym geniuszom pamięci co roku uzyskującym tak zwaną aplikację, musi mieć swoje granice.

Teraz mamy kryzys - demograficzny i fiskalny, a niedługo czeka nas kryzys walutowy. Zawody pasożytnicze powinny powściągnąć swoje zapędy, inaczej będziemy zmuszeni wprowadzić w życie uwiecznione na placu Concorde przesłanie - każda władza odpowiada przed tymi których pozbawia odpowiedzialności.

Wszyscy jesteśmy przestępcami i dlatego należy nas śledzić i podejrzewać, ale nie można nas poniżać. W żadnym razie nie można ograniczać naszej wolności dopóki nie dopuścimy się zbrodni. Tylko wtedy możemy zachować pozory normalności, a organy ścigania nie nabierają megalomańskiej manii arbitralnego ustalania, komu w następnej kolejności będą zatruwały życie.

---