Jesteś tutaj: Home » Kultura » Publicystyka » publicystyka - Kapitalizm - Zbigniew Galar 

publicystyka - Kapitalizm - Zbigniew Galar












Kapitalizm



Kapitalizm ma wiele zalet - ukształtował współczesny świat, który ma znacznie więcej niż mógłby zeżreć i wylewa mleko na pola.

Kapitalizm ma wiele wad - ukształtował współczesny świat, który ma znacznie więcej niż mógłby zeżreć i wylewa mleko na pola.

Dzięki kapitalizmowi wydobyliśmy się z biedy - gdyż w XIX wieku większość ludzi wydawało 90% swoich dochodów na jedzenie - dlatego lepiej porozmawiać o jego wadach i udowodnionych niedoskonałościach.

Brak kapitalistów

Kapitalizm tworzyli ludzi posiadający kapitał - czyli kapitaliści. Dzięki swoim pomysłom i zdolnościom organizacyjnym byli w stanie tworzyć przedsięwzięcia i fabryki, wynalazki i racjonalizacje - wszystko w imię optymalizacji przepływów, czyli większego zysku.

Jednak prawdziwi kapitaliści dzięki swojemu sukcesowi zestarzeli się i utyli. Wychowywani w cieplarnianych warunkach następcy nie chcą już kontynuować dzieła swojego dziada, czy ojca. Zamiast tego wolą rozbijać się drogimi samochodami, wywoływać skandale obyczajowe i śpiewać piosenki.



Dzisiaj prawdziwych kapitalistów już nie ma - są korporacjoniści.

Korporacja - genialna konstrukcja ideologiczna - pozwalająca uzyskiwać indywidualne dochody bez indywidualnej odpowiedzialności.

Każdy prawdziwy kapitalista wcześniej czy później idzie za głosem rozsądku, bo skoro ludzie są na tyle głupi żeby przypisywać prawnie korporacji status człowieka, to czemu mieliby ich nie wykorzystać. Wykorzystywanie nadarzających się okazji jest solą i źródłem owocnego biznesu.

Dlatego właściciel przekazuje realną władzę nad swoją własnością w ręce zarządców - managerów, którzy podejmują w jego imieniu wszystkie decyzje. Tym samym właściciel, czy właściciele nie są indywidualnie odpowiedzialni za zbrodnie korporacji, bądź po prostu wtedy jak managerowie nieintencjonalnie coś spieprzą.

Jednak cel tego zarządzania jest w przypadku korporacji głównym systemowym zarzutem. Korporacje są zarządzane w celu przynoszenia dochodu właścicielom, czyli akcjonariuszom. Innymi słowy trzeba powiększać dochody i ciąć koszty, gdyż nadrzędną wartością jest zysk. Dlatego wcześniej czy później zarząd korporacji zaczyna być opanowywany przez psychopatów, czyli ludzi gotowych do podejmowania brzemiennych w skutki decyzji bez względu na moralność, byle tylko osiągnąć cel nadrzędny - zysk. Zysk, czyli godne poparcia optimum zamienia się w wyzysk, czyli robienie wszystkiego dla raportu kwartalnego bez względu na długoterminowe koszty.



KPI — Key Performance Indicator

Zysk to nadrzędny cel korporacji, lecz dzieli się on na cele mniejsze, czyli wskaźniki. Każdy taki wskaźnik jest rezultatem bardziej lub mniej zawiłego matematycznie statystycznego planowania. Dlatego jest swego rodzaju naukowa futurologia - wróżenie z fusów - próba wyznaczenia jasno określonego celu dla maluczkich, którego żeby nie wiem co - trzeba dotrzymać.



Gdyby zasady stosowania KPI obowiązywały piłkarskie drużyny. Przed każdym meczem trener jednej drużyny organizowałby konferencję prasową, by następnie ogłosić że notowania bukmacherów dające największe prawdopodobieństwo zwycięstwu jego drużyny 3 do 0 są niewłaściwe, bo jego zespół stawia sobie za cel, czyli wskaźnik KPI wygraną 4 do 1.
Następnie po wygranym meczu 3 do 0 trener organizuje kolejną konferencję na której przeprasza że to notowania bukmacherów, a nie jego cele się sprawdziły pomimo tego że zwycięstwo było tak samo punktowane, jest winien tego że nie strzelił zapowiedzianych 4 goli.
W rezultacie ani on, ani zawodnicy wygranej drużyny nie dostają premii.
Jeśli wielkość zapowiedzianych wyników przez kilka kolejnych spotkań nie odpowiada deklaracjom, kluczowi gracze muszą zostać zwolnieni, nawet jeśli wszystkie mecze były wygrane.
Dlatego trener zamiast trenować drużynę większość czasu spędza dyskutując ze statystykami, że prawidłowo przewidzieć wynik nierozegranego jeszcze meczu.


Celem jest dotrzymanie KPI, a nie powodzenie drużyny i tak właśnie zarządzane są korporacje na poziomie managerów średniego szczebla.Nikt nie rozważa prostej prawdy, że każde planowanie to zgadywanie, w najlepszym razie futurologia.


Jak cel nie jest dotrzymany wszyscy są smutni, nawet jeśli każdy pracował w tym okresie na 100% swoich możliwości, a na przykład konkurencja była silna.
Zamiast opieprzać nie potrafiącego uwzględnić wszystkich czynników, bądź po prostu optymistycznie nastawionego do wyników planistę, to wśród starających się ponad siły pracowników szuka się winnego.
Z kolei gdy cel jest dotrzymany i KPI zaczyna być przekraczany nikt już się nie stara, bo nadmiarowy zysk i tak nie odbije się na większych pensjach czy premii.

W rezultacie stara i dobrze znana, a wręcz sprawdzająca się gra w kapitalizm, czyli "gra w jak najszybsze i konkurencyjne zaspokajanie potrzeb klienta dążąc przy tym do optymalizacji produkcji aby uzyskać preferencyjny dostęp do dostępnych w danej chwili zasobów" - staje się grą statystyczną.
Skorumpowaną grą hazardową innego rodzaju, w której przewidzenie właściwego wyniku podziału globalnego rynku jest dla zarządzających ważniejsze od - dobra ludzkości, pozycji własnej firmy na tle bezpośredniej konkurencji, a nawet od wydawać by się mogło celu nadrzędnego - zysku.


Kapitalizm przeszedł więc już wielokrotne przepoczwarzenie.
Z kapitalizmu kapitalistów stał się nastawionym na zysk kapitalizmem psychopatycznych korporacji, by następnie zdegenerować się jeszcze bardziej, do nieustannie zabawiających się hazardem i futurologią KPI managerów.

Hazard wciąga, uzależnia, a gdy gra toczy się o wielkie pieniądze ludziom na najwyższych stołkach wydaje się że "zarządzają", to jest robią w swoim życiu coś ciekawe, czy ważnego. Lecz tak naprawdę mielą oni w kółko prognozy wypluwane na podstawie systemów księgowych i systemów ERP cyferki.
Takie wróżenie z fusów, czyli ekstrapolacja trendów nazywa się obecnie - "business intelligence" i jest najszybciej rozwijającym się sektorem inwestycji świata korporacyjnego.



Nic więc dziwnego że żaden sąd nie udowodnił jeszcze nikomu przypadku wewnętrznej defraudacji, czyli tak zwanego karalnego "działania na szkodę spółki".

Kapitalizm zanurza się powoli w świat samowykreowanej iluzji. Staje się coraz bardziej oderwany od życia rzeczywistego i funkcjonuje jeszcze głównie dzięki kolejnym przejęciom, co poprzez konsolidację prowadzi do ograniczenia konkurencji.
Jednak wcześniej czy później posiadający siebie wzajemnie świat globalnego akcjonariatu i wypełnione pustymi derywatami parkiety rynków finansowych muszą zmienić styl zarządzania i priorytety - bo na świecie rodzi się coraz więcej koncepcji bezcennych, czyli takich które nie wchodzą na giełdę.



Kapitalizm nie może wykupić, czyli pożreć wszystkiego. Świat zaczyna go wyprzedzać i co dużo ważniejsze omijać. Z kolei każdy kryzys finansowy uczy nas, że nie ma kategorii firmy, czy idei zbyt dużej, bądź ważnej by upaść.

Zbigniew Galar

---