Jesteś tutaj: Home » Kultura » Publicystyka » Świat i jego ludzie -George Estman 

Świat i jego ludzie -George Estman

.
.
..
.
.
.
.
.
.
.

.
.
.
.
./
..
.
.
.
.
.
.
.
..
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Opowiem wam dziś historię ni z gruszki ni z pietruszki o niejakim Eastmanie Georgeu. Nie wiecie, kto to, Eastman, spokojnie wiecie tylko jeszcze nie kojarzycie. To historia z życia, czyli prawdziwa inaczej mówiąc na faktach.

Jak to bywa z nieprzeciętnymi talentami w szkole mu nie szło, nauczyciele uważali go za przygłupa więc porzucił liceum i w wieku 14 lat rozpoczął pracę jako chłopiec na posyłki w firmie ubezpieczeniowej żeby utrzymać swoja owdowiałą matkę i dwie siostry z których jedna była niepełnosprawna.

Ciężko i intensywnie pracował ucząc się po nocach księgowości, aby dostać pracę w banku i otrzymał ją.

W wieku 24 lat zafascynowała go fotografia, i tak jak poprzednio nad księgowością przez trzy lata siedział po nocach i eksperymentował z fotografią aż w końcu w roku 1880-tym wpadł na to i wynalazł tzw. suchą kliszę wraz z maszyna do jej masowego przygotowywania.

Rok później na trzecim piętrze budynku przy State Street w miasteczku Rochester powstała firma Eastman Kodak Company. Teraz już wiecie. Tak to pan Eastman Kodak.
.
 

W rozwoju firmy prócz niezwykle pomysłowych wynalazków samego pana Eastmana oraz jego partnerów i przyjaciół, miała znaczenie również reklama którą niezwykle doceniał sam Eastman i ją projektował dla swej firmy, wskazuje na to również chwyt jakiego się dopuścił wymyślając słowo „kodak” jest to słowo przez niego wymyślone i tak naprawdę nic nie znaczy. Ale zaczęło znaczyć wiele i teraz cały świat rozpoznaje sens tego słowa.

„Sam wymyśliłem tę nazwę” — wyjaśnił. „Od zawsze lubiłem literę K, bo wydaje mi się silna i wyrazista. Sprowadziło się to więc do wypróbowania wielu możliwych kombinacji liter tworzących wyrazy zaczynające i kończące się na literę K, czego wynikiem było słowo Kodak”. Żółte barwy handlowe firmy, wybrane osobiście przez Eastmana, są dobrze znane na całym świecie i są jednym z najcenniejszych atutów firmy.
.
.


Firma rozwijała się jak burza, po prostu zdominowała cały rynek i była prekursorem dzisiejszej „idioten-kamery” krok po kroku z firmy w przedsiębiorstwo, z przedsiębiorstwa w koncern.

Ale Eastman nie utonął w morzu pieniędzy i nie zdziczał od ich nadmiaru tracąc poczucie człowieczeństwa. 
Eastman był prekursorem nie tylko ekonomii i fotografii, ale również to on, wprowadził nowoczesne myślenie o tworzeniu firmy. Jego myślenie społeczne wyprzedzało epokę i wprowadzało zasady, które dopiero po latach wprowadzili inni przedsiębiorcy. A więc: utworzył „dywidendę płacową”, zgodnie, z którą każdy z pracowników otrzymywał dodatek do pensji obliczany na podstawie rocznego zysku firmy. Dywidenda płacowa była rzeczą nową i stanowiła dużą część podziału zysków netto firmy.
Eastman był przekonany o tym, że rozwój firmy  zależy głównie od dobrej woli i lojalności pracowników, które z kolei zapewniały udział w zyskach.
W 1919 roku Eastman przekazał swoim pracownikom jedną trzecią własnych akcji firmy, które warte były wtedy 10 milionów USD. Jeszcze później wprowadzone zostały programy świadczeń emerytalnych, ubezpieczeń na życie oraz zasiłków dla niepełnosprawnych, a także ośmiogodzinny dzień pracy. Tak kochani, kapitalista Estman to wymyślił co więcej wprowadził w życie, reszta dzikiego kapitalizmu amerykańskiego była w ciężkim szoku przyglądając się działaniom Eastmana i uważając go za wariata.


Był tez wielkim filantropem, wspierał - co ciekawe kliniki dentystyczne, ale również, uczelnie techniczne w tym część anonimowo albo też starając się ukryć swoją tożsamość a były to kwoty ogromne jak na tamte czasy sięgające 20 milionów dolarów. Co więcej założył z miłośći do muzyki Eastman School of Music, teatr, oraz orkiestrę symfoniczną. Założył także wielką prywatną galerię dzieł sztuki, której zbiory do dziś są ważną częścią kutury amerykańskiej. Dalej – wspierał edukację afroamerykanów i edukację w ogóle. 

Naprawdę był gigantem swoich czasów.
W interesach,  twardy, zaprawiony w boju, prywatnie był skromny i cichy, raczej łagodny i spokojny. Mógł swobodnie przemieszczać się ulicami swojego miasta i być nierozpoznanym chociaż w zasadzie był jego właścicielem.
.
.
.

I człowiek ten znajdując się na szczycie swego człowieczeństwa, będąc na szczycie kariery i rozwoju firmy, człowiek podziwiany powszechnie i dający ludziom prace i szczęście, 14 marca w 1932 roku pisze krótki list -  „My work is done, why wait?“ – "Moja praca została wykonana, po co czekać?" i  popełnia samobójstwo, w zasadzie nie wiadomo dlaczego.
Wieść niesie że winne było temu stwardnienie szpiku kostnego na jakie zachorował, zastanawiam się jednak dla czego ten tytan nie podjął walki.
.
.
Leonard Jaszczuk
.
.
.

---