Post-Avatarowa depresja
Data publikacji 13. stycznia, 2010 autor redakcja w kategorii Film
Różne reakcje wywołuje kinowy hit Avatar, ale czy wpadlibyście na to, że można po nim załapać popularnego doła? No dobrze, brzmi to może i zabawnie, ale jak się okazuje, sprawa jest poważna. Jak informuje serwis poświęcony nowym mediom Mashable.com, Avatar ma szansę przejść do historii kina nie tylko jako jeden z najbardziej dochodowych, ale i najbardziej depresyjnych obrazów.
Super przygnębienie opanowało już podobno tysiące fanów na całym świecie, którzy swoim smutkiem dzielą się na forach i w serwisach społecznościowych. Sprawa jest do tego stopnia poważna, że problemem zajęła się nawet tak poważna stacja, jak CNN. Skąd ta depresja? Psychoterapeutka Stacy Kaiser twierdzi, iż przejmujący smutek ogarnia kinomanów… samotnych, którzy nie bardzo mają pomysł na swoje życie, film zaś stanowi bramę otwierającą możliwość wyrażenia swoich uczuć. Przygnębieni fani wymieniają się myślami i sposobami na zwalczenie depresji na forach internetowych. Oto kilka fragmentów z tysięcy już postów:
Jestem przygnębiony od kiedy zobaczyłem Avatar. Patrząc na cudowną planetę Pandora, na tych wszystkich Na’vi tak bardzo chciałem być jednym z nich. Nie mogę przestać myśleć o wszystkich tych rzeczach, które wydarzyły się na filmie, o łzach i dreszczach, które we mnie wywołują… Myślę nawet o samobójstwie, bo wydaje mi się, że wtedy odrodzę się w innym świecie, takim świecie, jak Pandora i wszystko tam będzie takie samo, jak w Avatarze.
Kiedy obudziłem się następnego dnia po tym, jak zobaczyłem Avatar, świat wydał mi się taki… szary. Całe to moje życie, wszystko, co zrobiłem straciło sens. Przecież to wszystko jest bez znaczenia! Nie widzę żadnego sensu, by cokolwiek dalej robić. Żyję w umierającym świecie.
Reasumując, zdaniem psychoterapeutki ludzie wpadają w depresję, bo ich własne życie nie dorównuje fantazji. Kaiser porównuje to zjawisko to już znanego syndromu przygnębienia, jakie dopada osoby samotne i niekochane po obejrzeniu romantycznej historii. CNN zastanawia się nawet, w jaki sposób technologia 3D może pogłębić ten stan – przecież trójwymiarowe światy są takie realne, wydają się na wyciągnięcie ręki, a jednak… niedostępne. Z drugiej strony, gdyby tak było, można by też dawkować jakieś antydepresyjne wrażenia 3D. I wtedy wszyscy odlecimy gdzieś daleko… w nierealne światy, nie-byty…
aka


